Czytać trzeba umieć a nie tylko poruszać gałkami. To czy ktoś ma jaja czy też robi sobie jaja z inwestorów jest zasadniczą różnicą. A tu widzę że spółka robi sobie jaja stosując sprytną socjotechnikę. Otóż publikuje po miesiącu (1/12 roku) braku komunikatów informację o drobnych zleconkach bo trudno to nazwać kontraktami, wyrażając ich wartość brutto bo gdyby podali kwoty netto to dopiero wyszłaby bieda i nieudolność. Policzmy: 2 kontrakciki krajowe na łączną kwotę ok.250.ooo zł netto łacznie, kontrakt exportowy na mniej niż 250.000zł. Łacznie pozyskali w skali miesiąca zleceń na mniej niż pół miliona zł. I sami podają iż część tych zleconeczek rozwleczona w czasie do początku kolejnego roku-zatem rozliczenie nie wejdzie w całości na wyniki tegoroczne. Hefal niegdyś był potęgą, liderem rynku lodowisk, jedną z największych spółek stolarki aluminiowej w Polsce. Nawet po skurczeniu po odejściu poprzedniego zarządu i gł.udziałowca realizowali 20-30 mln obrotu rocznie. I tyle jest potrzebne do zbilansowania spólki. Jeśli firma zbiera "śmieci", nie potrafi pozyskać milionowych kontraktów, portfel zamówień na rok przyszły jest pustawy - to źle wróży i uzasadnia obawy inwestorów. Dość mydlenia oczu, gdzie milionowe kontrakty?