Jak kupuje jakieś akcje to zawsze z pewnym celem założonym z góry. Czy to czasowym czy procentowym. Oczywiście pewne założenia zawsze można zmienić na plus lub nas minus jeśli sytuacja rynkowa będzie dynamiczna. Taki po prostu schemat wypracowałem sobie przez lata na giełdzie. Najpierw siedzę, patrzę, czytam, czasem wykresy analizuje i podejmuje decyzję zakupową ale z pewnymi założeniami. Czasem na tym tracę, czasem zarabiam mniej niż inni, którzy dłużej fajny walor trzymają, ale myślę że warto mieć zawsze jakiś własny plan i strategię. I w ogólnym rozrachunku kwartalnym, rocznym czy długoterminowym to mi się sprawdza choć milionerem mnie nie czyni. A przynajmniej w różnych sytuacjach potem żal mogę mieć tylko do siebie :-)