Też to obserwuję i wiem, że ktoś taki nie pojawia się w polskim bankrucie bez przyczyny. Prawdopodobnie ktoś go tam delegował. Prawdopodobnie ktoś duży. Prawdopodobnie był to warunek wstępny do dalszych rozmów. Ale nas tu interesuje rezultat końcowy. Czy zakończy się to jakąś formą zaangażowania. Tego prawdopodobnie nie wie nawet ten pan, prawdopodobnie nie jest decyzyjny i prawdopodobnie ma przekazać tylko informacje dla decyzyjnych. Dlatego będzie tu można albo dużo zarobić albo dużo stracić a decyzje inwestycyjne zwykłych ludzi z zewnątrz mogą być oparte tylko na intuicji co oznacza wysokie ryzyko kompensowane dużym potencjałem ewentualnych wzrostów.