Koledzy,
Akcje artefe posiadam jeszcze zanim temat żwirowni się pojawił, nie powiem, pomysł i mi przypadł do gustu, więc trochę dokupiłem. Jednak pierwsza decyzja o zakupie podyktowana była przekonaniem, że główny obszar ich działalności ma szansę przynieść zysk - elementy dekoracyjne. Tym bardziej, że próbują wejść na rynek rosyjski, trzeba poczekać na wyniki - świeczka z 11.05 - dla mnie wygląda, że ktoś (może dystrybutor na Rosję) zrobił zakupy, bo widzi potencjał spółki. Druga sprawa to zlecenia na montaże w telekomunikacji - to akurat moja branża, więc wydaję mi się, że na tym długofalowo nie stracą, o ile będą solidni, bo zleceń będzie coraz więcej :) żwirownia, jak dla mnie to wisienka na torcie... jak dojdzie do skutku, to zyski powinny być sowite i szybkie.
Odniosę się to głównego pytania, że skoro jest tak pięknie, to czemu jest do d***y? :)
Otóż, jak mawia Warren Buffett, dopóki na studiach ekonomicznych uczą teorii efektywnego rynku, dopóty on nie musi się martwić czy zarobi :D
Ktoś może zapytać, jak to się ma do naszej sytuacji? Mówicie, nie może być dobrze bo NIKT TEGO NIE CHCE PO 6GR! no cóż, każdy decyzje podejmuje sam, ale przemyślcie zdanie buffetta i porównajcie to do przykładu leżącego na chodniku banknotu 100zł. Czy któryś z Was schyli się by go podnieść, czy uznacie, że to fałszywka albo przywidzenie, bo przecież prawdziwa stówka powinna być u kogoś w portfelu...
Spokojnych głów życzę Nam Wszystkim, w tych trudnych giełdowych czasach...