Faktem jest, że Tybury już dawno nie ma. Drugi fakt jest taki, że za jego kadencji zaczęło się psucie spółki i ostry zjazd. Trzeci fakt jest taki, że następca wyprzedził Tyburę w demolce o kilka długości i pogłębił już i tak dramatyczne spadki. A wydawało się, że Tyburę trudno będzie przebić.