"Jeden makler zamyślony patrzy w okno i nagle mówi melancholijnie:
- Śnieg spadł...
Chwila ciszy, zaskoczenie na sali, nagle jeden z maklerów krzyczy do zamyślonego kolegi:
- To sprzedawaj człowieku!!!"
ten snieg to musial jeszcze caly czas padac, bo jakby juz spadl to nie ma sensu sprzedawac (no chyba ze to koncowka zimy i trzeba sie spieszyc ze sprzedazą, zeby dostac za niego cokolwiek)