„Nikt nie poddaje Pokrowska. Przy takim tempie postępów Rosjan, zajmie im to co najmniej kolejny rok” – Oleg Iwanow, dowódca batalionu 152. Brygady Piechoty
Dowódca 152. Batalionu Systemów Bezzałogowych, Oleg Iwanow, mówił o konfrontacji z Rosjanami na kierunku Pokrowskim, o taktyce przeciwnika polegającej na walce w „małych grupach” oraz o ewakuacji rannych Rosjan na taczkach i rowerach.
Jak długo pracuje Pan w dyrekcji Pokrowskiego? Jak wygląda tu sytuacja?
Batalion działa na kierunku Pokrowskim od 5 stycznia tego roku, ale ja dołączyłem latem. Ja również przybyłem z kierunku Pokrowskiego, tylko z drugiej strony, dowodziłem tym batalionem i zacząłem tu pracować.
Kiedy tu przyjechałem, myślałem, że w porównaniu z operacją kurską, to była szkoła sztuki wojennej, a tutaj przedszkole. Ale z czasem wszystko się zmieniło i teraz wróg zaczął się tu przemieszczać. A jeśli porównamy to z operacją kurską teraz, to dla mnie to, co się tam wydarzyło, i to, co dzieje się tutaj przez ostatnie dwa miesiące, jest prawie takie samo. Kiedyś Rosjanie rzucili wszystkie swoje siły na Kursk, żeby wyprzeć nasze formacje wojskowe. Teraz robią to samo tutaj.
Dlaczego Twoim zdaniem tak się dzieje?
Coś się wydarzyło, albo politycznie, albo kierunek się zmienił, i wróg bezwzględnie musi zająć tę pozycję. Bo rzucają tu wszystkie swoje najlepsze siły w naszym kierunku.
Jakich sił używają Rosjanie do ataku na nasze pozycje?
Wróg nie używa żadnego sprzętu. Atakuje wyłącznie pieszo, motocyklami lub quadami. To właśnie te cele niszczymy.
Wiem, że istnieje technologia, w której pocisk RPG na dronie eksploduje nie po zetknięciu z ziemią, ale wcześniej, w powietrzu, aby spowodować większe zniszczenia. Czy ta technologia jest obecnie wykorzystywana?
Oczywiście. Stosujemy taką taktykę, żeby pokonać większe siły wroga. Na przykład, gdy schował się w jakimś okopie, żeby go z góry zaatakować odłamkami. Bez dwóch zdań. Generalnie to nie są nowe technologie. Wszystko zostało przemyślane i stosowane od dawna.
Jak przebiega ofensywa rosyjska?
Przychodzą z różnych stron w małych grupach – od dwóch do pięciu osób. I idą nieustannie. Może z godzinną, może nawet półgodzinną przerwą. Grupa za grupą, nowa za nową. I tak – całą dobę.
Niektórzy dadzą radę, inni nie... Czasami jednemu się uda, a jeśli go nie zabijemy, to gdzieś się schowa – wpełznie do jakiejś nory, schowa się i zaczeka na kolejną swoją grupę. A z tej nowej grupy może jeszcze jeden da radę...
Kiedy ta „taśma transportowa” zaczęła pracować tak intensywnie, jak pan mówi – 24 godziny na dobę?
Około 2,5 miesiąca temu. Wtedy zaczęło się poruszać z dużą siłą i bez przerwy.
Ilu wrogów zniszczyła w tym czasie twoja brygada?
To poufna informacja, nie mogę ujawnić ich liczby. Ale powiem, że niszczymy prawie wszystkie. Niezależnie od tego, ile ich przybyło, zniszczyliśmy prawie wszystkie.
Według moich informacji, dziennie dystans 5 km może przebiec tysiąc osób...
Ostatnio tak było. W ostatnich miesiącach, w tej pięciokilometrowej strefie na zachód, stracili około 10 000 osób.
A straty nieodwracalne wynoszą dziesięć tysięcy?
No cóż, może zabierają tam część z nich, ale nie wierzę. Może jakieś 20% wroga wychodzi rannych.
Czy zauważyłeś jakąś ewakuację z ich strony?
Tak, dokładnie.
Jak to wygląda? Mam na myśli, czy dzieje się tak samo jak u nas?
Kiedyś przejeżdżali na rowerze. Przywiązywali go do roweru i ciągnęli [poszkodowanego]. Albo nawet na taczce, którą wywozimy śmieci.
Czy ten rower jest jakimś rodzajem roweru elektrycznego?
Nie, to nie jest rower elektryczny, to jest zwykły rower, no, zwykły, taki jak stare rowery, jak rower „Ukraina”.
Niedawno w sieci pojawił się film przedstawiający kolumnę Rosjan wkraczających do Pokrowska pod osłoną mgły. Czy mgła naprawdę zapewnia taką ochronę? Jak pracujecie w takiej mgle?
Konkretnie o tej sytuacji, o tym podejściu wroga we mgle, nic nie wiem. Nie wiem, gdzie wróg to nakręcił. Może Rosjanie byli gdzieś daleko, że nikt ich tam nie dotykał. Ale gdyby podeszli blisko, i tak bym ich „spoliczkował”.
A mgła nikogo nie uratuje?
Nie ratowałbym ich. I tak bym ich znalazł i zniszczył.
Jeśli chodzi o to, czy mgła przeszkadza: sterowanie FPV w gęstej mgle jest trudne – praktycznie nic nie widać, ponieważ kamera w FPV jest gorsza niż w Mavicu. Dlatego praca z FPV w takich warunkach jest utrudniona, ale istnieją inne sposoby, które nadal stosujemy.
Ogólnie rzecz biorąc, aby piechota wroga mogła nacierać małymi grupami, wróg musi atakować nasze odległe grupy, naszych pilotów. Bez tego nie będzie mógł się rozwijać. Dlatego zadaniem ich bezzałogowych jednostek latających (BSP) jest zniszczenie moich bezzałogowych jednostek latających (BSP). Wykrywają naszą pozycję za pomocą bezzałogowych statków powietrznych (BSP) i atakują je za pomocą bezzałogowych statków powietrznych (BSP) lub artylerii.
Robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby temu zapobiec. Bo jeśli im się to nie uda, ich piechota w ogóle nie będzie mogła się rozwijać.
Czy DRG jeszcze do Ciebie nie skierowało?
Ludzie z DRG nie mogą się z nami skontaktować. Wykrywamy to z wyprzedzeniem.
Wspomniałeś już o FPV. Jakie inne bronie masz w swoim arsenale? Które sprawdzają się obecnie najlepiej i które lubisz najbardziej?
Konieczne jest, aby jednostka dysponowała wszystkimi sprawnymi środkami bezzałogowego statku powietrznego (UAV). Dlatego mam ich prawie wszystkie. I każdy służy do swojego zadania. To znaczy, są takie, które sprawdzą się na wrogu, który się ukrywa, i takie, które trafią wroga, gdy ten będzie szedł przez pole. Wszystkie środki działają. Im więcej różnych, tym lepiej.
Wreszcie, czy uważasz, że wróg ma szansę wkroczyć do miasta o tej porze roku – zimą/wiosną? Czy ich straty są tak duże, że Rosjanie będą potrzebować dużo czasu, żeby to zrobić?
Niestety, w społeczeństwie szerzy się myśl, że poddajemy Pokrovsk. Ale Pokrovsk nie został poddany! I myślę, że wrogowi będzie bardzo trudno go zdobyć: zniszczymy ich wielu. To jest cena… Nie powinni tego robić. Poza tym, z siłami, które teraz używają, mają jeszcze co najmniej rok do odrobienia strat.