„Nie spotkaliśmy się z czymś takim od 2022 roku”: oficer NGU o stratach wroga w Pokrowsku.
https://images.unian.net/photos/2022_04/1649273646-9732.jpg?r=106511Od 2022 roku nie spotkaliśmy się z tak ogromną liczbą wrogiej piechoty i sprzętu, a także samolotów i dronów, których używa armia rosyjska w pobliżu Pokrowska , ani z tak dużą liczbą zabitych i wziętych do niewoli Rosjan. O tym poinformował na antenie KYIV24 Wołodymyr Czerniak, oficer brygady Rubiż Gwardii Narodowej Ukrainy.
Zauważył, że nie jest prawdą, iż sytuacja w Pokrowsku została ustabilizowana. Jednocześnie wojskowy podkreślił, że jeśli porównamy wysiłki, zasoby materialne i techniczne oraz siłę roboczą, jaką wróg poświęca na szturmowanie pozycji ukraińskich co godzinę, to oczywiście, aby w jakiś sposób ustabilizować sytuację, konieczne jest wydzielenie co najmniej ogromnej liczby personelu Sił Obronnych Ukrainy.
Według niego, mimo to na obszarze działania brygady Rubiż nieprzyjaciel nie jest w stanie przełamać linii obrony i nie czyni postępów w natarciu.
„Choć ilość piechoty i sprzętu, a także lotnictwa i dronów, z jaką posługuje się wróg, jest taka, jakiej nie widzieliśmy od 2022 roku” – podkreślił Czerniak.
Jednocześnie zauważył, że od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku i w trakcie działań kontrofensywnych wróg nie poniósł takich strat, jak pod Pokrowskoje i w samym mieście. Według niego, od 2022 roku nie było też tak wielu jeńców.
Czerniak uważa, że Rosjanie tracą znacznie więcej ludzi niż zyskują terytorium, co jest zjawiskiem pozytywnym. Według niego żadna armia na świecie nie mogłaby sobie pozwolić na tak duże straty.
„Ale mamy do czynienia z Rosją, a jeśli oni tak bardzo lubią umierać, to brygada Rubiża im w tym pomoże” – powiedział oficer.
Powiedział również, że na kierunku Pokrowskim wróg koncentruje się na zniszczeniu ukraińskiej logistyki. Oficer podkreślił, że na razie nie ma mowy o okrążeniu, ale sytuacja jest niezwykle napięta.
Czerniak zauważył, że rosyjskich szturmowców nazywają „żołnierzami jednorazowego użytku”, co potwierdza fakt, że są oni wysyłani na operacje infiltracyjne i szturmowe z żałosnymi zapasami wody i żywności.
„Najprawdopodobniej Mavice dostarczają im bardzo silne środki przeciwbólowe i baterie do stacji radiowych, ale nie ma w zasadzie żadnej wzmianki o wodzie i jedzeniu” – dodał.
Jednocześnie oficer zauważył, że wrogie grupy szturmowe, z którymi obecnie mają do czynienia na kierunku Pokrowskim, stanowią „najbardziej zmarginalizowaną grupę ludności w Federacji Rosyjskiej”.
„Kiedy trafiają do nas więźniowie, wielu z nich jest zakażonych wirusem HIV/AIDS i wszelkiego rodzaju zapaleniem wątroby, a także brakuje im zębów” – wyjaśnił.