Czyli nic nowego. Miało być San Francisco a wyszło... ściernisko. Tak to jest, jak dzieciaki się biorą za prowadzenie biznesów, a słowa i obietnice nie mają pokrycia w działaniach. Po co wchodzić było na giełdę, skoro ani to kasy nie dało, ani poprawy wizerunku dla Friza i reszty, a i jeszcze January Ciszewski w to się wpakował, co według mnie podważa jego wiarygodność, jako sprawnego inwestora, a dodatkowo fani Friza i Ekipy wtopili w ten twór sporo kasy, której pewnie nawet nigdy już nie odzyskają, nawet po latach. A gdzie przez te lata inflacja, gdzie dyskonto od zainwestowanych tu pieniędzy?
Na moje słabe to, jak cała ta spółka.