Przytaczając Twój przykład że ktoś ma średnią 8 zł, a za 5 lat może być kurs 6 zł, to zapominasz o dwóch rzeczach:
- dywidendach, bo jest to tego typu spółka,
- doważaniu przy spadkach i redukowaniu po wzrostach (ale nie tak częstych jak Ty robisz i z innych powodów).
Nie każdy musi próbować wybierać każdy dołek i górkę i to znaczną częścią pakietu, szczególnie jak ma dużo akcji. Takie skakanie może doprowadzić do mniejszych zysków lub nawet strat. Niektórzy wolą mieć stabilniejsze 10-15% zysku rocznie niż szaleńczą pogoń za 30%-40% w której traci się jeszcze sporo czasu (nie każdy go ma), a może też to zupełnie nie wyjść.
Odnośnie cierpliwości i czasu to tutaj znów się mylisz, przy większej gotówce i odpowiedniej dywersyfikacji to właśnie czekanie na spółkach z potencjałem lub odpowiednie roszady mogą dać stabilniejszy i dobry zysk. Jeżeli wiesz że spółce chwilowo podwinęła się noga, albo jest tania i ma perspektywy, a innej poszło dobrze i powędrował za tym kurs - wystarczy choć częścią akcji zrobić roszadę i czekać. Oczywiście odpowiednio reagując przy fundamentalnych zmianach.
Niepewność na bananie to też zaleta, zawsze spółdzielnia lub grający emocjami akcjonariusze mogą doprowadzić kurs w dziwne miejsca. Wystarczy ocenić to na chłodno, pomyśleć co może być w przyszłości i zareagować.