A wyobraź sobie taki scenariusz. Kolejny rok lub dwa spółka jest w trendzie bocznym lub lekkim spadkowym. W tym czasie skupujesz aktywa, które nie wiadomo, czy odbiją i ewentualnie kiedy. W tym czasie może pojawić się bessa lub kompletny krach dolara i gówno wyjdzie z tych zakładanych wzrostów. To niestety nie jest spółka typu KRUK, która przynosi regularnie dziesiątki lub setki milionów zysku i okresowe dołki w wycenie można wykorzystywać na zwiększanie pozycji. A przecież większość inwestujących w ten walor czeka tylko po to, aby go sprzedać, gdy dojdzie np. do 90-120 zł. Bo przecież na tym ta cała zabawa polega. Na robieniu pieniędzy. Póki co obserwuję tę spółkę, ale pieniędzy w nią nie wsadzam. Niestety obawiam się, że przykiszę w niej fundusze, które mogłyby efektywnie pracować gdzieś indziej.