Dzięki za linki.
Na Ursusa już sobie łypnąłem, po tym gdy dzisiaj w ciągu dnia przesłałeś linka.
Ursusa znam tylko z "łypnięcia". Dziwna spółka i odpychająca.
Almę kiedyś analizowałem w kontekście Bomi. Oni mają dziwny biznes. Mają pion delikatesów i 10 jakiś innych geszeftów. Wtedy próbowałem dojść co im robi wynik finansowy. I zwątpiłem. Nie potrafiłem się dokumać, czy delikatesy przynoszą zyski, czy straty. A jak już zapewne się zorientowałeś, ja wolę przyjmować wyjściowo zawsze stanowisko negatywne i szukać przesłanek, aby go podważyć.
Dla mnie segment delikatesów nie ma racji bytu.
Middle class i uper-middle class mają aspiracje do lepszej kuchni. Ale mają kredyty hipoteczne na karku. Biedronka i Lidl to zrozumieli. Tną ceny na "mące i cukrze", aby prole u nich kupowali, a z drugiej strony: "Zaufaj jakości Biedronki" i "Pascal z Okrasą".
Dyskonty wiedzą, że nie mogą utrzymywać szerokiej oferty (bo koszty), więc upper middle class nęcą zmieniającą się ofertą z klasy premium. Po cenach, że w oku łza się kręci za Bomi.
Moim zdaniem. Sieci typu Piotr i Paweł oraz Alma osiągnęły kres swojej ekspansji.