"po co Pan to robi? Ma Pan akcji zapewne duże..."
Owszem mam trochę akcji różnych spółek, często więcej niż sami CEO i członkowie rad, ale przyjąłem projekcję wiosną 2011 roku, że zaczęły się czarne lata, znaczone degrengoladą gospodarczą, polityczną, moralną i potrwają co najmniej kilka lat. Stąd skracając się na odbiciach i odkupując zawsze niżej p-stwo sukcesu jest u mnie wyższe niż u byków. Mam dzięki temu albo więcej akcji, albo więcej pieniędzy i dość dużo frajdy z mechanizmów jakie panują na NC. Weźmy takie DGT czyli NOVA, piszę sobie z jednym z forumowiczów, który juz sie martwił, że stracił sporo kapitału, ja zaś tych akcji około miliona. Mogłem jechać bezpiecznie w obie strony, ale skracaś sie juz musiałem od kilkunastu groszy. Po skróceniu się o 1/3 była nawrotka, zatem moje batony stanowiły zaporę i akcje wpadały. Mnożył sie uwolniony pieniądz...
Nie zawsze tak jest, ale w 80 % tak właśnie jest. Nie potrzebuję tych pieniędzy, zrobię tak jak pewnie część z Was wyślę "szlachetne paczki" na święta do kilku rodzin z Podlesia, resztę po prostu wydam i puszczę w obieg, gdyż z lokat mam na tyle, że tego nie przeźrę.
Problem jest gdzie indziej. Polski kapitał inwestycyjny skurczył się przez krótkowzroczny zarząd GPW. Jak małą czachę musi mieć sobolewski by zgadzać się na debiuty śmieci 10-100 razy wyżej niż są warte. Konsekwencje są właśnie takie ----> utaplanie spółek na dnie i utyskiwania inwestorów, którzy wierzą w te projekty i rozwój. Truchła padają i będą padać, a kapitał stracony zostanie bezpowrotnie. Na dziś dzień na zawsze odpłynęło jakieś
kilka mld, gdyż kapitalizacja teraz to coś koło 10 mld. Przy indeksie wzorcowym i zmianie wag starych spółek, żeby to wróciło do 100 pkt, kapitalizacja musiałaby wynieść ponad 62 mld. Jest to zwyczajnie niemożliwe i matematycznie można by powiedzieć, że model był ułomny już w momencie powstania i żadne zmienne nie pozwolą na powrót do założeń.
Pozdr - JAcek