ponieważ ten chłopak (dziewczyna) o podnoszącym prestiż nicku redaktor jest nie do zdarcia - mówi z pewnością równą świeżemu adeptowi filozofii, który odkrył siłę logicznego wywodu, nie wgłębiając się specjalnie w takie niuanse jak faktyczna wartość przyczyny do wyprowadzanego skutku - zakładam, że
a) jest opłacany przez kogoś liczącego w skuteczność osłabiania morale akcjonariuszy;
b) działa na własny rachunek, nauczony doświadczeniem, że sianie defetyzmu sprzyja powiększeniu portfela o niedowartościowane akcje danej spółki;
c) głęboko wierzy w słuszność wypowiadanych kwestii i stąd jest głuchy na argumenty drugiej strony
sugeruję ignorować