Acha, czyli trzeba by napisać do pana Ziemelisa, że chcemy zostać z akcjami niepublicznymi na tych samych zasadach jak panowie Lapinskas czy Dovydenas?
Myśl kusząca, ale realizacja pewnie by pokazała pozorność tych papierowych podziałów, bo jak się domyślamy w porozumieniu uczestniczą tylko ci, którzy będą gotowi oddać swoje udziały głównemu właścicielowi w zamian za jakieś inne podarunki (pod stołem).
Myślę, że postronnych będą woleli wykupić od razu, pytanie za ile.