Opóźnienie mnie nie zdziwi, scenariusza rezygnacji z projektu nie zakładam. Trzeba też wziąć poprawkę na to, że osoby najbardziej zaangażowane merytorycznie nie wypowiadają się tu ostatnio za dużo (powód jest prosty - szkoda czasu na potyczki słowne z Krakaczem et consortes). W sumie nie powinna mnie dziwić niedojrzałość niektórych uczestników dyskusji tutaj - wystarczy wziąć pierwszą z brzegu książkę o inwestowaniu i znajdzie się informację, że w inwestowaniu długoterminowym należy się liczyć z płynnym momentem realizacji celu i okresowymi spadkami wycen nawet o 50%. A tymczasem niektórym się wydaje, że kupują spółkę, która następnie przez trzy lata będzie nieprzerwanie rosła, a następnie na koniec urośnie jeszcze o 1000% O naiwności...
Jeśli ktoś kupił spółkę przy założeniu, że wychodzi przy komercjalizacji, to zasadniczo punktem decyzyjnym o niespełnieniu warunków jest informacja o braku komercjalizacji albo materialne ryzyko jej braku. A gdzie Krakacz widzi brak komercjalizacji? Pomijając fakt, że ma zero argumentów na swoje bluzgi.