A co z Koneserem? Nie sądzę, żeby w tym roku znalazł się chętny. Spodziewam się natomiast, że najemcy powierzchni handlowych będą rezygnować wobec wzrastających stawek najmu (wzrost kursu euro wobec pln). Wprawdzie część handlowa to ledwie kilka procent całkowitej powierzchni, ale nie wynajęte lokale nie przyciągną potencjalnych nabywców. Jeśli Koneser nie zostanie sprzedany w tym roku, spodziewam się, że BBI będzie zmuszona oddać za grosze swoje udziały Belgom. Dlaczego? Dlatego, że trzeba wykupić nie tylko obligacje (ok. 42 mln złotych i to już za kilka tygodni), ale również zwrócić dziesiątki milionów złotych pożyczonych wcześniej do Belgów. Nie obędzie się prawdopodobnie bez sprzedaży udziałów w projekcie RT. W ten sposób prezesowi uda się być może uratować płynność finansowa, ale kosztem zysków z Konesera. Spółka złapie być może chwilowy oddech, ale przecież w tej logice biznesowej kolejne długi sa tylko kwestią czasu. Z czego bowiem spółka sfinansuje projekt Pasaż Simonsa, który już ma kilkunastoletnią historię, już ma milionową stratę, choć nie ma jeszcze pozwolenia na budowę, nie wbito pierwszej łopaty, a za rogiem czają się być może różne zagrożenia z związku z niearyjską przeszłością terenu przyszłej budowy? Z czego spółka sfinansuje swój udział w 20% kosztów budowy RT zanim banki udzielą ew. kredytu? Z czego prezes sfinansuje roczne koszty zarządu na poziomie ok. 12 mln złotych, jeśli nie znajda się chętni na nowe obligacje, jeśli nie uda się wykupić tych obecnych? Po stronie wydatków i kosztów, spłaty długów mamy dziesiątki milionów złotych, a po stronie przychodów?
Taka jest moja spekulacja.:)