Makaron straszy tym, że przez toczące się przed KNF postępowanie dotyczące delistingu, GPW nie dopuści akcji nowej emisji do obrotu publicznego. W takiej sytuacji tylko zapisani przez formularz "wyrażający dobrowolną zgodę na brak zwrotu środków" otrzymają akcje, które w dodatku będą nienotowane na GPW.
IMO makaron liczy na to, że większość inwestorów zapisze się na objęcie akcji z nowej emisji w sposób tradycyjny, a ich akcje w wypadku niedopuszczenia do obrotu zostaną umorzone (a pieniądze zwrócone). W ten sposób makaron sam obejmie lwią część akcji z nowej emisji.
Pytanie tylko co mu to daje, skoro i tak nie przekroczy w ten sposób 95% potrzebnego do przeprowadzenia przymusowego wykupu?