Witam.
Dziś byłem u znajomego, który przez wiele lat był maklerem Arki. Temat rozmowy zszedł na spadki na giełdzie. Koleś stwierdził, że najgorsze już za nami. Podpytałem go, co warto teraz kupić. Długo nie chciał powiedzieć, ale po kolejnej kolejce powiedział coś takiego.
Ja po długim weekendzie kupuję Protektora. To wielce niedoceniona perełka. Kiedy przed spadkami w 2008 roku przejmował niemiecką Abebę i czeski Prabos, poszedł na 15 zł. Potem przyszedł kryzys i spadł, ale fundamentalnie w spółce nic się nie zmieniło. Od tego czasu poprawili nawet rentowność, zastosowali efekt synergii, a wkrótce przejmą kolejną niezła spółkę, czyli Befado. Ponoć to tylko formalność. Zresztą 2 dniu, w którym poprosili o przedłużenie wyłączności na zakup i przedstawili nową ofertę ktoś nieźle wciągał akcje. Z informacji tego kolesia wynika, że to ktoś z Befado, kto będzie decydował o tym, czy dogadać się z Protektorem. Sprawdziłem i tego dnia obroty były gigantyczne jak na ostatnie czasy....
A teraz moje pytanie, czy faktycznie warto to kupić? We wtorek chce założyć rachunek inwestycyjny i kupić te akcję. Ufam tego kolesiowi, bo on żyje tylko z giełdy, ale jak!!!!! Odszedł z banku, żona ni pracuje, dwójka dzieci, dom bez kredytu, dwa auta, wakacje zagraniczne. Naprawdę gość.
Ale co wy o tym sądzicie? Naprawdę warto to kupić? On twierdzi, że po najbliższych wynikach i informacjach na temat przejęcia kolejnej firmy (ponoć za 3 tyg. będzie już wiadomo), jeśli szeroki rynek pozwoli, to będzie chodziło po dychę. Czy to realne?
Co o tym sądzicie? Ja nie mam zdania, przekazuję tylko informacje od doświadczonego maklera (ponoć jeden z pierwszych numerów licencji) , który po pijaku zaczął gadac takie rzeczy.
Wspominał też coś o Boryszewie, Rubiconie i Barlinku.