Mówienie że ktoś ma powołanie do bycia kimś/czymś to bzdura, człowiek ma uzdolnienia. Natomiast powołanie duchowe to powołanie do bycia porządnym człowiekiem w sensie ewangelicznym niezależnie od tego kim/czym jesteś w życiu.
Ksiądz w katolicyzmie to wyjątkowa osoba, zawiaduje życiem wiernych od urodzenia do śmierci, codziennie. Organizuje całokształt życia społecznego poprzez całe spektrum nakazów i zakazów które dotyczą każdego przeżytego dnia katolika. Rozgrzesza. Udziela sakramentów, dokonuje przeistoczenia.
Jeśli zostaje się księdzem z powołania to kto jest powołującym? …..Bóg – Duch Święty, więc według takiego rozumowania trzeba się pogodzić że wśród księży są homoseksualiści i inni.
Natomiast przekonywanie że kościół dopuścił „łachudry i zboczeńców” , objaśnia nam że dopuszczający podjął złą decyzję, czyli nie miał racji. Przy złożeniu że Bóg powołuje duchownego to takie twierdzenie zaprzecza nieomylności Boga, czyli jest herezją.
Jeśli ksiądz to zawód, to twierdzenie dopuszczenia „łachudrów i zboczeńców” jest jak uzasadnione, gdyż mianuje inny (ważniejszy) człowiek. Podobne zasady panują we wszystkich świeckich korporacjach gdzie mianuje się ludzi którzy pasują do aktualnej polityki firmy. Czy 97 letni kardynał H. Gulbinowicz, przez 70 lat miał powołanie a dziś mu nagle odfrunęło?
Wiara w Polsce daleko odeszła od wskazań ewangelicznych, jest ukształtowana z cząstek ewangelii wymieszanej z ludowym zabobonem i magią. Przez wieki w symbiozie z tronem wspomagała utrzymywać w ryzach 90% społeczeństwa.