Spotkała mnie ostatnio niezbyt przyjemna historia w salonie samochodowym. Poszłam kupić samochód. Wybrałam model, ustaliłam ze sprzedawcą cenę itd. Następnie sprzedawca spytał, czy samochód kupować będę za gotówkę czy w kredycie, na co odpowiedziałam, że zapłacę kartą kredytową. I tu zaczęły sie schody.
Raptem okazało się, że ustalona w ofercie salonu cena sprzedaży jest ważna, ale nie dla płatności kartą, i że za tą formę płatności muszą mi doliczyć 3% do ceny. Z lekka się wkurzyłam, bo przy wartości samochodu to dość konkretne peniądze. Na moje argumenty, że przecież na drzwiach jest napisane, że można płacić kartą, odpowiedział, że tak, ale to dotyczy np. płatności za przeglądy czy części zamienne, a nie za samochód (oczywiście takiego zastrzeżenia na drzwiach nie było).
Ostatecznie znegocjowałam dodatkową opłatę za realizację płatności kartą do 1% (i to w gotówce), godząc się na to tylko dlatego, że samochód był mi potrzebny na "już", a nie chciało mi się załatwiać kredytu na miesiąc (aż mi się inne aktywa uwolnią), ale cały czas się zastanawiam, czy oni mieli prawo obciążyć mnie taką opłatą? Jeśli nie, to będę domagać się jej zwrotu - tylko pojęcia nie mam, gdzie (jeżeli w ogóle) można na nich naskarżyć. Ktoś z Was może wie?