Forum Forex +Dodaj wątek

Pieniądz suwerenny.

Zgłoś do moderatora
21. Amerykański ekonomistaMilton Friedman(1912 – 2006) całą swoją długoletnią działalność naukową skupiał przede wszystkim na badaniu problematyki pieniądza, jego wpływu na przebieg realnych procesów produkcji i podaży towarów oraz tworzenia społecznego dochodu. Już w pierwszej swej obszernej pracy, którą napisał wspólnie ze swą asystentką Anną Schwartz: „A Monetary History of the United States 1867–1960” wydanej w 1963 roku, doszedł do wniosku, że pieniądz nie jest li tylko biernym pośrednikiem wymiany towarowej, jak to twierdziła klasyczna ekonomia, a także późniejszy główny jej krytyk John Maynard Keynes (1883 – 1946), ale istotnym, a nawet najważniejszym czynnikiem oddziaływania na tworzenie realnego dochodu. W artykule „The Role of Monetary Policy” opublikowanym  w „American Economic Review” w 1968 roku proponował, że polityka stałego tempa wzrostu podaży pieniądza gwarantowałaby stały zrównoważony wzrost gospodarczy, czyli wolny od zakłóceń koniunkturalnych.
 Ideę stałego tempa wzrostu podaży pieniądza rozwijał oraz przekonywał do wdrożenia jej do polityki kreacji i emisji przyrostu podaży pieniądza w kolejnych swoich publikacjach. „Biorąc pod uwagę dzisiejszy stan wiedzy, moim zdaniem należałoby zastosować regułę odnosząca się do zmian ilości pieniądza w obiegu. W obecnej sytuacji postulowałbym przyjęcie reguł nakazujących władzom prowadzenie takiej polityki monetarnej, która skutkowałaby utrzymywaniem pewnego stałego wzrostu ogólnej ilości pieniądza na rynku. W tym celu zdefiniowałbym ogólną ilość pieniądza w obiegu jako pieniądz znajdujący się poza systemem banków komercyjnych. Tą definicją należało by objąć także ogół depozytów banków komercyjnych. Rola Systemu Rezerwy Federalnej powinna sprowadzać się do gwarantowania, że miesiąc po miesiącu i dzień po dniu ogólna ilość pieniądza będzie rosła o pewien w miarę stały wskaźnik, mieszczący się w przedziale od 3 do 5 procent. (…) Wprowadzenie tego rodzaju reguł spowodowało by drastyczne ograniczenie swobody decyzyjnej władz odpowiedzialnych za politykę monetarną państwa. (…) Dzięki tym reformom realizowane przez rząd operacje finansowe przestałyby być źródłem nieustannej destabilizacji i niepewności, stałyby się zaś przewidywalnym elementem planu rozwoju. (…) Jednak fundamentalne znaczenie dla rozwiązania omawianego  problemu ma przyjęcie reguł ograniczających swobodę decyzyjną władz odpowiedzialnych za politykę monetarną w odniesieniu do ilości pieniądza znajdującego się w obiegu. (…) … w świetle dzisiejszej wiedzy tego rodzaju reguły dają największe gwarancje zachowania stabilności systemu monetarnego. Mam nadzieję, że gdybyśmy wprowadzili te reguły i zastosowali je w praktyce, nabralibyśmy nowych doświadczeń, dzięki którym moglibyśmy następnie opracować jeszcze lepsze zasady przynoszące jeszcze lepsze rezultaty”. (Milton Friedman: „Kapitalizm i wolność” Wydawnictwo HELION, 2008, str. 116 – 118).
  Chociaż Milton Friedman za swe prace z teorii i historii pieniądza w 1976 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii, nie udało mu się doprowadzić swej monetarnej teorii do wdrożenia do praktyki. Niewątpliwie dlatego, że  po prostu nie podjął i nie dopracował w  niej z punktu widzenia praktyki ważnej sprawy, która dotyczy sposobu  wtłaczania nowo kreowanego pieniądza do obiegu.
 22. Dla utrzymania równowagi rynkowej oraz zapewnienia zrównoważonego wzrostu istotne są kanały, przez które nowy pieniądz jest wtłaczany do obiegu! „Jeśli nowy pieniądz przeznaczony zostaje na inwestycje w rządowe papiery wartościowe, to nie wywołuje cyklu. (…) Ponadto cyklu nie wywołują udzielane przez banki kredyty konsumpcyjne”.  Natomiast „… mechanizm cyklu gospodarczego może zostać uruchomiony jedynie przez pożyczki bankowe oferowane przedsiębiorcom, a nie rządowi lub konsumentom”. (Murray N. Rothbard: „Wielki kryzys w Ameryce” Wyd. Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2010, str. 73 oraz przypis 1 na str. 140). „Łatwiejszy dostęp do kapitału możliwy dzięki ofercie dodatkowych kredytów bankowych (na wartość większą od wartości zdeponowanych oszczędności w bankach) prowadzi do inwestycji przemysłowych, które potem okazują się błędne. (…) Jeżeli proces tworzenia kapitału zwykle składa się  z dwóch etapów,   o s z c z ę d z a n i a  i  i n w e t o w a n i a,  to dodatkowy kredyt oznacza przyznanie formalnej dyspozycji kapitałowej, czyli  możliwości  i n w e s t y c j i   b e z    o s z c z ę d z a n i a, czego wynikiem jest więc  dysproporcja w  p r o d u k c j i. (…) …dodatkowe kredyty, o ile przeznacza się je na wytwarzanie środków produkcji i trwałych dóbr konsumpcyjnych, nieuchronnie prowadzą do kryzysów.  (…) Kredyty nadwyżkowe umożliwiają przeinwestowanie i mogą zainicjować wzrost koniunktury”. (Fritz Machlup: „Giełda, kredyt, kapitał. Fundamenty rynku papierów wartościowych” . Wyd. Fijorr Publishing, Warszawa 2013, str.  119, 138, 143, 224; w nawiasie – LO).
Powyżej przywołane twierdzenia mogą być potraktowane jako przesłanki do przeprowadzenia analizy  ekonomicznych efektów z udzielania przez banki dodatkowych, nadwyżkowych kredytów  oraz emitowania na tej podstawie i wtłaczania do obiegu nowego pieniądza. Do przeprowadzenia przedmiotowej analizy wykorzystane zostanie równanie wymienne Irvinga Fishera:
MV =  E.Pi.qi                                                                                                                                                       (1)
Gdzie:  M   -   wartość pieniądza(ilość jednostek monetarnych) w obiegu.,
            V   -    szybkość  pieniądza w obiegu (ilość transakcji, w których jednostka monetarna                pośredniczy w wymianie towarów.
            T    -  ogólna ilość transakcji wymiennych,
            Pi   -   cena towar i-tego,
            qi  -   realna jednostka towaru i-tego,
                i    =   1, 2, 3, …, T  (enumeracja wymienionych na rynku towarów w okresie                              bilansowym).  
Właściwe równanie Fishera nie jest doskonałym narzędziem do przeprowadzenia analizy obiegu pieniężnego, ponieważ uwzględnia jedynie wartość sprzedanych produktów finalnych, a pomija, abstrahuje od wartości tych produktów  sprzedanych, które zostały zużyte do wytworzenia produktów finalnych oraz tych, które są kupione dla odtworzenie  zużytych zapasów produkcji w toku. W gospodarkach wysoko rozwiniętych, w których  skomplikowane i drogie wyroby, takie jak samoloty, statki oceaniczne, rakiety, są wytwarzane w coraz dłuższych i bardziej podzielonych   procesach produkcyjnych, przekłada się to na coraz większy wzrost ilości i wartości transakcji wymiennych dla produkcji zaopatrzeniowej, co systematycznie podnosi poziom monetyzacji PKB. Dlatego model, w którym porównywany jest zasób, jakim są rezerwy pieniądza transakcyjnego M ze strumieniem dochodu brutt Y, jakim jest PKB, jest bardzo niedoskonałym narzędziem do badania obiegu pieniężnego. Można bowiem dojść do jednostronnie błędnej konkluzji, że im jest wyższy poziom rozwoju gospodarczego, tym jest wyższa monetyzacja dochodu tylko dlatego, że gospodarstwa domowe  i jednostki  produkcyjne, które  realizują coraz wyższe dochody, mają też coraz większą skłonność do systematycznego powiększania płynności finansowej, czyli gromadzenia i trzymania coraz to większych rezerw pieniężnych. Takiemu złudzeniu uległ też Keynes, który na założeniu, że gdy wzrastają dochody, ludzie coraz mniej wydają na konsumpcję, co z kolei powoduje spadek popytu efektywnego i oddziałuje depresyjnie na gospodarkę, sformułował swoją teorię niedostatecznego popytu efektywnego w gospodarkach wysoko rozwiniętych. (John M. Keynes: „Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza”. PWN Warszawa 1985, str. 50 – 60).
 Wprowadzona w wyrażeniu (1) modyfikacja do modelu Fishera, urealnia go w takim stopniu, że  model nadaje się do przeprowadzenia analizy faktycznie istniejącego obiegu pieniężnego oraz do wyprowadzenia prawidłowych wniosków dotyczących roli pieniądza w gospodarce.
Dla ułatwienia percepcji analizy wprowadźmy następujące uproszczenia  przez podstawienie do formuły (1) następujące wyrażenie:
 EPi.qi = PT                                                                                                                                                           (2)
Gdzie:   P   -    przeciętny poziom cen sprzedanych towarów,
                T   -    ogólna ilość sprzedanych realnych towarów
 Po podstawieniu  wyrażenia (2) do formuły (1), przybierze ona postać:
MV   =   PT                                                                                                                                                                       (3)
M V = P Y {displaystyle MV=PY}Gdy  formułę (3) podzielimy najpierw przez PT a następnie przez V, to otrzymamy
 M:PT  = 1:V                                                                                                                                                                    (4)
oraz             1: V  =  µ                                                                                                                                                     (5)                                                                                                                                      
gdzie:  µ  -  cykl obiegu rezerw pieniężnych, czyli przeciętny czas, jaki upływa pomiędzy                                                             pośredniczeniem jednostek pieniężnych w kolejnych transakcjach,
Jeżeli przyjmie się założenie, że w cyklu o długości czasu µ każda  jednostka monetarna pośredniczy w jednej tylko transakcji, to równanie (4) może być wyrażone w postaci:
M:PY  =  1                                                                                                                                                         (6)
 oraz           M  =   PT                                                                                                                                                      (7)                                                        
Albowiem ponieważ: V  =  1   oraz   1:V  =  1, więc   µ  =  1.
Wyrażenie (7) z założenia obrazuje statyczną wartość rezerw pieniężnych M, czyli niezmienny ich stan na początku i na końcu cyklu  µ. Również wartość strumienia PT jest przedstawiona jako niezmienny kadr strumienia w przedziale (cyklu) µ.
Statyczny model (7)  może zostać zdynamizowny po wydłużeniu cyklu obrotu rezerw pieniężnych M do 2 µ  oraz powiększenia płatności w towarowych transakcjach do 2  ilości . Wtedy wyrażenie (7) przybierze postać:
M  +  dM   =  PT  +  PdT                                                                                                                                               (8)
gdzie:    dM  -   przyrost wartości rezerw pieniężnych w okresie:  µ  -   2 µ,
                PdT  -   przyrost wartości sprzedaży towarów w okresie:   µ  -   2 µ.
23. Rozpocznijmy analizę od okresu, w którym w obiegu znajdował się wyłącznie pieniądz towarowy, czyli pełnowartościowe złote i srebrne monety. Wtedy cała wartość wybijanych i wtłaczanych do obiegu monet byłaby niewątpliwie wliczana do strumienia dochodu PKB i stanowiła jego przyrost w okresie :  (µ  -   2 µ) o wartości PdT. Dla jej upłynnienia, czyli włączenia do pieniężnego obiegu wymagałoby to przepływu/sprzedaży do gałęzi monetarnej, tj. dla kopalń kruszców i mennic, dóbr konsumpcyjnych oraz materialnych środków produkcji o  wartości równej przyrostowi wyprodukowanych i wtłoczonych do obiegu monet, czyli o wartości PdT:
dM   =   PdT                                                                                                                                                                     (9)
Należy sądzić, że nie tylko w okresie merkantylizmu, ale i po jego odrzuceniu wśród  podmiotów aktywnych gospodarczo, ale i teoretyków ekonomii nie było w ogóle świadomości,  jak olbrzymie koszty społeczne pochłaniał wzrost obiegu pieniężnego w postaci pełnowartościowych monet kruszcowych w kraju, którego gospodarka znajduje się w fazie wzrostu. Im  w okresie obiegu pieniądza kruszcowego wzrost gospodarczy był intensywniejszy, o wyższej dynamice,  tym ze strumienia bieżącego dochodu większa część realnego produktu musiała przepływać i przepływała do gałęzi monetarnej, która produkuje nowe monety kruszcowe, za które nabywa/kupuje środki produkcji a zatrudnieni w niej pracownicy kupują dobra konsumpcyjne.
Wzrost gospodarczy obciąża dochód nie tylko kosztem/nakładem na przyrost obiegu pieniężnego, ale również i nakładami inwestycyjnymi na przyrost zdolności produkcyjnych w gałęziach  wytwarzających dobra konsumpcyjne i środki produkcji dla kontynuowania dalszego wzrostu produkcji.
Prawą stronę formuły (8), która obrazuje przekrój wartości strumienia dochodu w gospodarce, która znajduje się w fazie wzrostu, można więc wyrazić też w postaci:
M  +  dM  =  PT +  PdT  =  K  +  In  +  PdT                                                                                                                (10) Gdzie:  K   -   koszty odtworzenia towarów sprzedanych,
                In  -   inwestycje netto w gałęziach wytwarzających towary,
                PdT  -  nadwyżka wartości towarów sprzedanych/upłynnionych za nowe monety kruszcowe,                                 które dają  przyrost obiegu pieniężnego.
Jeśli abstrahować od finansowania części inwestycji z oszczędności pochodzących z dochodów przeznaczonych na konsumpcję (z wynagrodzeń za pracę świadczoną przedsiębiorcom oraz z tej części zysków, które przedsiębiorcy traktują jako  ich wynagrodzenie za organizację i nadzór nad produkcją), to  wartość inwestycji netto jest dokładnie równa wartości akumulowanych zysków:         Ai  =  In .        Natomiast  wartość nowo wybitych i wtłoczonych do obiegu monet  kruszcowych należy traktować jako akumulowany zysk od kapitału zaangażowanego w płynność finansową, czyli od wartości rezerwy pieniędzy transakcyjnych:  Am  =  dM  =  PdT. 
W nauce ekonomii istnieje spór o to, czy inwestycje netto In  są efektem dobrowolnych czy przymusowych oszczędności? Z analizy wyrażeń (8) oraz (10) jednoznacznie wynika, że aby gospodarka, która znajduje się w stadium stagnacji, mogła przejść do jakiegokolwiek, nawet o najniższej stopie wzrostu, muszą równolegle wystąpić zarówno oszczędności dobrowolne jak i przymusowe. Dobrowolne oszczędności dają środki na finansowanie inwestycji netto, które zapewniają wzrost realnego dochodu, natomiast przyrost obiegu pieniężnego powoduje wzrost poziomu cen, co skutkuje wymuszonymi oszczędnościami na wszystkich podmiotach gospodarczych.
Zasadniczą oznaką, że gospodarka wzrostowa pogrąża się w kryzysie, są spadające ceny. Gdy kryzys dobija do swego dna, ceny towarów są tak niskie, że producenci, którzy nie zbankrutowali, w cenach sprzedaży swych towarów realizują zaledwie koszty ich wytworzenia. Wartość produkcji globalnej brutto jest wtedy równa kosztom jej wytworzenia, czyli dynamiczny model, którego obrazuje wyrażenie (10) redukuje się do postaci MV  =  K. Szybkość obiegu pieniądza bardzo spada (V  <  1), ponieważ ta część rezerw pieniężnych, która pośredniczyła w akumulowaniu zysków i finansowaniu inwestycji zastyga w bezruchu, jest jakby stezauryzowana w bezczynnych rezerwach pieniężnych.
  Gdy w kryzysie płace nominalne nie ulegną obniżeniu i pozostaną na poziomie z okresu, w którym gospodarka znajdowała się w fazie wzrostu, to ich realna wartość jest odpowiednio większa, czyli te same płace nominalne w okresie recesji mają większą realną siłę nabywczą, aniżeli w okresie wysokiej koniunktury. Na skutek spadku cen do poziomu kosztów produkcji towarów następuje przesunięcie produktu realnego od akumulowanych zysków do płac.  I odwrotnie, im  przedsiębiorcy realizują wyższe zyski i więcej z nich akumulują, tym na niższym poziomie, w stosunku do wartości wynagrodzeń nominalnych, kształtują się płace realne.
Ożywienie inicjujące przejście ze stagnacji do wzrostu produkcji i dochodu może nastąpić i następuje wtedy, gdy pojawi się popyt zewnętrzy, spoza układu gospodarczego, w postaci wtłoczenia do gospodarki nowego pieniądza. Wtłoczenie nowego pieniądza powoduje wzrost cen towarów. Na taki sygnał przedsiębiorcy zaczynają sięgać po nieczynne dotąd rezerwy pieniężne i rozpoczynają finansowanie nowych inwestycji inwestować, bo dopiero wtedy, gdy wzrastają ceny, spodziewają się oraz prognozują dalszy wzrost popytu na wytwarzane  towary. Wzrastające ceny przy stabilnych płacach podnoszą zyski na tyle, że przedsiębiorcy mogą ich odpowiednią część akumulować i finansować dalsze nowe inwestycje pod przyszły wzrost produkcji i podaży towarów na rynek. Żaden przedsiębiorca nie rozpocznie nowych inwestycji w jakiejkolwiek dziedzinie wytwórczości dopóty, dopóki wytwarzane w niej i sprzedawane  towary nie dają zysków na takim poziomie, że umożliwiają akumulację kapitału. Jeżeli przedsiębiorca realizowane przez siebie  inwestycje finansuje z kredytu, to stopa zwrotu od zainwestowanego kapitału musi być wyższa od stopy oprocentowania kredytu, bo dopiero z tej różnicy otrzymuje wynagrodzenie za przedsiębiorczość.
W każdym wypadku faktycznymi dostarczycielami realnych oszczędności dla realizowanych przez przedsiębiorców inwestycji rozwojowych są płacobiorcy. Przedsiębiorcy natomiast są sprawnymi realizatorami akumulowania i inwestowania społecznych środków, jakie poprzez wzrost cen dostarcza/powierza im społeczna gospodarka rynkowa, gdy znajduje się w fazie wzrostu. A które inwestycje są finansowane z dobrowolnych oszczędności? Może to być i jest to ta część inwestycji, która jest finansowana z oszczędności pochodzących z dochodów z pracy, również z tej części zysków, które są traktowane jako wynagrodzenie za wkład pracy przedsiębiorców oraz z obniżenia na wydatkach od przeciętnie  konsumowanych dochodów z kapitału. Gdy nie ma dobrowolnych oszczędności do finansowania inwestycji, stopa akumulowanego zysku:  ra  =  Ai/F  =  In/F jest dokładnie równa stopie inwestycji netto jako stosunku inwestycji In do  wartości brutto eksploatowanych czynników produkcji F . Każdy wzrost udziału oszczędności dobrowolnych w finansowaniu inwestycji oddziałuje na obniżenie stopy akumulowanego zysku. Gdyby oszczędności dobrowolne w finansowaniu inwestycji zepchnęły do zera stopę akumulowanego zysku, to przedsiębiorcy utraciliby zupełnie bodziec do inwestowania, albowiem musieliby finansować inwestycje wyłącznie z zaciągania kredytów. I nie tylko że nie realizowaliby z tego tytułu zysków, ale jeszcze ponosiliby straty z tytułu płaconego oprocentowania od zaciągniętych kredytów. Keynes na drodze intuicyjnego wglądu dostrzegł, że nadmierne oszczędności zniechęcają przedsiębiorców do inwestowania, jednak  nie potrafił tej tezy ani analitycznie dowieść, ani też prawidłowo ją zdefiniować.
24. Na przejściu z obiegu pieniądza towarowego, jakim były kruszcowe, złote i srebrne monety, na pieniądz nietowarowy, jakim są papierowe banknoty i bankowe depozyty, gospodarka osiągnęła i wciąż odnosi podwójne korzyści. Po pierwsze, w okresie, w którym w obiegu był pieniądz kruszcowy, aby powiększyć jego obieg, trzeba było na ten cel poświęcić część wytworzonego produktu realnego, która była   równa   wartości przyrostu wybijanych i  wtłaczanych do obiegu złotych i srebrnych monet. Koszty kreacji nowego pieniądza nietowarowego są znikome. Już przed ponad dwustu laty Adam Smith stwierdził, że zastąpienie pieniędzy kruszcowych nietowarowymi substytutami daje w skali gospodarki ogromne oszczędności na kosztach obiegu (Adam Smith: Tamże, str. 362 – 369, 431). Po drugie, poziom tempa wzrostu produkcji i dochodu był uzależniony i ograniczony tempem wzrostu podaży kruszców monetarnych. Z tego powodu w przeszłości tempo wzrostu gospodarczego nie przekraczało średniorocznie 1 do 2 procent. Zastąpienie pieniądza kruszcowego nietowarowymi substytutami umożliwia kreację oraz dostosowywanie tempa przyrostu podaży pieniądza nietowarowego do realnych czynników wzrostu dochodu: przyrostu podaży pracy oraz wzrostu jej wydajności z tytułu wdrażanego postępu technicznego.
Każdy czytelnik, który uważnie przeczytał wszystkie punkty powyższego tekstu może i powinien postawić sobie zasadnicze pytania:  1. Co się dzieje z oszczędnościami, jakie daje zastępowanie w obiegu drogich pieniędzy kruszcowych ich tanimi  substytutami? 2. Skąd biorą się kryzysy gospodarcze, które powodują ogromne marnotrawstwo ludzkiej energii oraz dóbr materialnych?
Jak dotąd, z problemami tymi nauka ekonomii nie potrafi się uporać! Praktyka  zmaga się z ciągłymi zaburzeniami wzrostu gospodarczego. Mniej lub bardziej regularnie satysfakcjonujące wzrosty dochodu są przerywane głębokimi zapaściami oraz niszczeniem „nadmiernie”  tworzonego kapitału z powodu tak zwanychchybionych inwestycji w okresach boomów. Nie tylko może dziwić, ale wręcz musi szokować fakt, że spośród około 80 laureatów Nagrody Nobla z dziedziny ekonomii, żaden z nich nawet nie próbował zadać pytania i na nie odpowiedzieć, co  dzieje się z oszczędnościami, jakie we wzrostowych gospodarkach są uzyskiwane na zastępowaniu w pieniężnym obiegu drogich monet kruszcowych tanimi substytutami? A przecież już przed ponad dwustu laty Adam Smith, twórca nauki ekonomii stwierdził: „Gdy więc zastępując je (monety kruszcowe) pieniądzem papierowym zmniejsza się ilość złota i srebra potrzebnego do tego, by obieg mógł się odbywać … , musi to spowodować bardzo znaczny wzrost ilości pracy (która z gałęzi monetarnej zostaje przesunięta do gałęzi produkujących dobra materialne), a w następstwie i wartości rocznego produktu ziemi i pracy” (Adam Smith: tamże, str. 369; fragmenty w nawiasach – LO).  
 W formule (10) dM obrazuje wartość nowych monet złotych i srebrnych, które były wytwarzane przez gałąź monetarną w okresie, gdy w obiegu krążyły wyłącznie monety kruszcowe. Wchodziły one do obiegu w taki sposób, że za wyprodukowane monety gałąź monetarna kupowała zużywane przez siebie środki produkcji a zatrudniani w niej pracownicy kupowali dobra konsumpcyjne. Wszystko to wartości PdT było wytworzone w gałęziach produkcji materialnej. Gałęzie produkcji materialnej sprzedając gałęzi monetarnej bezpośrednio lub pośrednio tę wartość wytworzonych nadwyżek towarów, powiększały dzięki temu swe rezerwy pieniężne, które z kolei umożliwiały odpowiednie powiększenie transakcji wymiennych pomiędzy sobą w zakresie finansowania realizowanych inwestycji dla kontynuowania wzrostu produkcji  i  jej sprzedaży. Jeżeli wartość wybijanych przez gałąź monetarną i wtłaczanych do obiegu nowych monet była dokładnie równa wartości nadwyżce podaży towarów wytworzonych przez gałęzie produkcji materialnej, czyli gdy dM = PdT, to  ceny sprzedawanych gałęzi monetarnej towarów, jak i  wymienianych pomiędzy gałęziami produkcji materialnej, utrzymywały się na przeciętnie stałym,  nie zmieniającym się poziomie. Wymiana towarowa dokonywała się więc w warunkach równowagi dynamicznej. Zasadniczym warunkiem utrzymywania się równowagi dynamicznej w długim okresie było  i   jest, aby oba strumienie, wzrostu   podaży pieniądza i wzrostu  podaży towarów, były sobie równe nie tylko co do przyrostu wartości, ale też wzrastały według takiej samej stopy, czyli wzrastały w jednakowym, równym tempie. W okresie obiegu pieniądza kruszcowego strumieniem wiodącym, który określał tempo wzrostu produkcji i podaży towarów na rynek było tempo wzrostu pozyskiwania kruszców oraz wybijanych z nich i wtłaczanych do obiegu monet. Tempo wzrostu obiegu pieniężnego nie tylko określało, ale wręcz wymuszało na przedsiębiorcach  akumulowanie zysków dla finansowania inwestycji na poziomie kontynuowania realizowanej stopy wzrostu. Gdy Marks w „Kapitale” stwierdził, że nie wie od czego zależy kształtowanie się wysokości cen na określonym poziomie, to BÖhm Bawerk nie rozumiał w ogóle, o czym ten pisze! Wicksell też nie kojarzył, że jego „naturalna stopa procentowa” jest to po prostu stopa określona  tempem wzrostu podaży pieniądza.
25. W warunkach kreacji i obiegu pieniądza nietowarowego przez gospodarkę wzrostową też jest tworzona nadwyżka wartości podaży towarów. Z jej upłynnienia podmioty gospodarcze tworzą i powiększają rezerwy pieniężne umożliwiające płatności z tytułu przyrastających transakcji wymiennych. Ponieważ koszty kreacji pieniądza nietowarowego są znikome, więc prawie cała wartość nadwyżki podaży może być i jest wykorzystywane na inne cele. Nie jest konieczne, aby w tym tekście dociekać, jak to się stało, że  dysponentami oszczędności, jakie daje zastępowanie w obiegu drogich pieniędzy kruszcowych tanimi ich substytutami w postaci banknotów oraz bankowych depozytów, stały się i są prywatne banki komercyjne, których udziałowcy oraz zatrudniani przez nich bankierzy czerpią z tych oszczędności olbrzymie dochody, niewspółmierne do wkładu pracy i osobistych zasług! Nadwyżki podaży, których źródłem  są wszystkie procesy produkcji realizowane w danej gospodarce, banki komercyjne przywłaszczają sobie w ten sposób, że na upłynnianie tych nadwyżek udzielają nadwyżkowych kredytów  ex nihilo, czyli udzielają pewną część kredytów nie ze zdeponowanych wcześniej w bankach oszczędności, a po prostu przez dopisywanie na rachunku bankowym kredytobiorcy kwoty udzielonego kredytu. Poprzez taki zapis kreowany jest też bankowy pieniądz depozytowy, którym regulowane są płatności transakcyjne kredytobiorców.
Jeżeli banki udzielą dodatkowych kredytów w ogólnej kwocie dM na wartość równą wartości nadwyżki podaży towarów PdT, to dodatkowy popyt kreowany tymi kredytami zabsorbuje nadwyżkę podaży po przeciętnie stałych, niezmiennych cenach. Gdyby natomiast kwota dodatkowych kredytów była mniejsza od wartości nadwyżki podaży towarów dM < PdT, to wykreowany tymi kredytami przyrost popytu efektywnego byłby niewystarczający i w następstwie w odpowiednim stosunku spadłyby ceny wszystkich sprzedawanych towarów. Ponieważ banki prywatne działają w rozproszeniu i konkurują ze sobą o klientów, więc starają się udzielać dodatkowych kredytów jak najwięcej, tym bardziej że tworzenie kapitału fikcyjnego, jakim są udzielane nadwyżkowe kredyty praktycznie niewiele ich kosztuje, bo jedynie ogranicza się w najlepszym razie do zbadania zdolności kredytowej kredytobiorcy a następnie dopisania na jego rachunku kwoty udzielonego kredytu. Natomiast korzyścią banku jest pobierany od tego kredytu procent. Starają się więc pożyczać jak najwięcej nadwyżkowych kredytów. Jeśli udzielą dodatkowych kredytów na kwotę ogólnie większą od wartości wytworzonej nadwyżki podaży towarów, czyli dM> PdT, to efektywny popyt przekroczy rynkową podaż i ceny wzrosną. Na wzroście cen zyskają banki i przedsiębiorcy, a stracą ci wszyscy, którzy maja stałe dochody, czyli płacobiorcy i właściciele oszczędności.
Kredytowa kreacja pieniądza przez banki komercyjne nie tylko że nieustannie naciska tendencją inflacyjną  na równowagę cenową, ale jej destrukcyjne skutki są jeszcze bardziej szkodliwe dla gospodarki, bo powodują okresowe kryzysy! Jeżeli z nadwyżkowo udzielanych kredytów są finansowane dodatkowe inwestycje produkcyjne, powoduje to systematyczne podnoszenie stopy nakładów inwestycyjnych w stosunku do tych finansowanych z oszczędności. Ponieważ w gospodarce wzrostowej nadwyżka podaży płynie ciągłym strumieniem, więc jej produkcyjne inwestowanie tworzy narastającą bańkę, która pęka, gdy z dodatkowo utworzonych zdolności produkcyjnych poczyna spływać na rynek dużo większa podaż towarów od możliwości wchłonięcia jej przez nieadekwatny wzrost popytu efektywnego, albowiem w okresie boomu dochody są przesuwane od konsumpcji do akumulowanych zysków i inwestycji. Błędnie zainwestowany kapitał w czasie narastania bańki, jest potem niszczony podczas recesji!
Uważa się, że gdy dodatkowe kredyty są udzielane gospodarstwom domowym  na cele konsumpcyjne oraz rządowi na finansowanie deficytu budżetowego, to nie powoduje to nadmiernego wzrostu koniunktury, który skutkuje pęknięciem bańki spekulacyjnej. To prawda. Ale i finansowanie z dodatkowych kredytów indywidualnej konsumpcji oraz deficytów budżetowych rządu też jest bardzo szkodliwe dla gospodarki! Dlaczego? Wszystkie kredyty, których udziela bankowość prywatna są oprocentowane. Dodatkowe kredyty są obciążone taką samą dodatnią stopą procentową, jak te udzielone ze zdeponowanych oszczędności. Większa część realizowanego przez banki oprocentowania jest kapitalizowana, co powoduje, że systematycznie wzrasta kapitał oszczędnościowy w stosunku do bieżącego dochodu, z którego są obsługiwane długi. Podmioty, które się nadmiernie zadłużają, w końcu tracą zdolność obsługiwania swoich długów z bieżąco realizowanych dochodów. Skutkuje to kryzysem finansowym, czego klasycznym przykładem był wybuch kryzysu w 2008 roku na rynku kredytów hipotecznych. Dodatkowe kredyty kreowane przez prywatne banki jeszcze też w długofalowy sposób oddziałują szkodliwie na dynamikę gospodarki. Mianowicie, stały wzrost kapitałów pożyczkowych powoduje systematyczne spychanie w dół akumulowanej stopy zysku. Przedsiębiorcy inwestują w nowe zdolności produkcyjne dopiero wtedy, gdy stopa zwrotu od zainwestowanego kapitału jest na tyle wyższa od stopy procentowej od zaciągniętych kredytów, że mogą akumulować odpowiednią część realizowanego zysku. Właśnie dlatego banki centralne obniżają stopę procentową nawet poniżej zera, aby w ten sposób zachęcić przedsiębiorców do zaciągania nowych kredytów. Niestety, jak długo będzie  można po tej drodze się posuwać, jeżeli kapitału fikcyjnego kreowanego dodatkowymi kredytami przez banki komercyjne ciągle przybywa?
 Zaiste, kto to stworzył taki system, aby wąska grupa społeczna, skupiona wokół prywatnej bankowości,  mogła tym narzędziem przywłaszczać sobie i pobierać procenty od  kapitałów, które  tworzone są przez  wszystkich  aktywnych członków społeczeństwa w  realizowanych przez nich procesach produkcji?! Kapitały te są bowiem społecznymi efektami  rozwijającej się gospodarki uzyskiwanymi z zastępowania  przyrostów drogiego obiegu monet kruszcowych tanimi pieniędzmi nietowarowymi w postaci papierowych banknotów oraz depozytów bankowych. Efekty te powinno przejmować i dysponować nimi państwo, emitując w tym celu  pieniądz suwerenny. Jednocześnie o wartość realizowanej renty emisyjnej powinno być obniżone opodatkowanie dochodów pracujących obywateli.