Odmienione Miraculum naciera
Kosmetyczna spółka zapowiada zmiany w asortymencie i akwizycje. Powoli wraca na sklepowe spółki.
Pierwszy kwartał dla kosmetycznej spółki z Karkowa należał do udanych. Są już pierwsze efekty wiosennych porządków, które mają pomóc jej wrócić z produktami na sklepowe półki.
- Jesteśmy zadowoleni z wyników pierwszego kwartału. Liczymy, że następne będą równie dobre - informuje Nowakowska, prezes Miraculum.
Miraculum tłumaczy, że największym hamulcem dla rozwoju jest stan upadłości układowej.
- Nasza pozycja negocjacyjna jest dużo gorsza. W wielu wypadkach uniemożliwia nam wejście do sklepów - mówi Monika Nowakowska.
Sytuacja prawna zamknęła spółce drzwi m. in. do Superpharmy i Rossmanna. Szuka więc innych drogerii.
- Podpisaliśmy umowy m. in. z Asterem, Drogerią Polską i Kosmeterią. Łącznie to duża liczba placówek - mówi Monika Nowakowska.
Co więcej, tam, gdzie spółka nie może wejść drzwiami, wchodzi oknem. A pomagają jej inne firmy. Ostatnio podpisała umowę partnerską z Hygieniką, dzięki czemu produkty Miraculum trafią m. in. do Reala, Tesco i Polomarketu.
- Pracujemy nad kolejnymi umowami o współpracy - informuje Monika Nowakowska.
Na razie głównym zmartwieniem jest stan upadłości. 23 maja odbędzie się zgromadzenie wierzycieli. Miraculum liczy, że dojdzie do porozumienia, co otworzy spółce drzwi do kolejnych drogerii i marketów.
Oprócz nowych kanałów dystrybucji spółka wprowadziła nowe marki i produkty, a także odświeżyła istniejące.
- Musieliśmy odświeżyć portfolio. Znajdowały się w nim produkty, których receptury nie były zmieniane nawet od sześciu lat. W tej branży to niedopuszczalne - mówi Monika Nowakowska.
Z nową, unowocześnioną ofertą Miraculum ma nadzieję zwiększyć sprzedaż. Asortyment wzbogaci się dodatkowo o produkty spółek, które Miraculum chce przejmować.
- Na celowniku mamy trzech polskich producentów kosmetyki chemicznej, z przychodami od 2 do 30 mln zł. Są to firmy, które mają w ofercie prawdziwe perełki - mówi Monika Nowakowska.
Spółka nie mówi o konkretnych terminach, ponieważ, jak tłumaczy, póki sytuacja prawna nie jest uregulowana, nie ma sensu podawać konkretnych dat.