Najdalej idący wariant przewiduje, że ustawa unieważni wszystkie umowy na opcje walutowe, wariant pośredni, że przedsiębiorcy będą mogli odstąpić od umów, które były asymetryczne, czyli dawały bankowi zdecydowanie więcej korzyści niż drugiej stronie. Najłagodniejszy wariant to propozycja, by po wejściu w życie ustawy banki i firmy miały trzy miesiące na zawarcie ugody. Jeśli tak się nie stanie, to w ciągu miesiąca przedsiębiorca mógłby odstąpić od umowy.", informuje dziennik.
"Współpracownicy premiera nie składają broni, liczą na ustalenia polityczne. W zeszłym tygodniu ten temat był poruszany podczas spotkania liderów koalicji. - Jesteśmy dogadani, we wtorek ustawa przejdzie, nie wiadomo w jakiej wersji, ale przejdzie - zapewniał jeden z nich.", czytamy.
Przez opcje walutowe wiele firm popadło w poważne kłopoty finansowe. Zamieszanie związane z opcjami będzie miało wpływ także na przedsiębiorców, którzy z tych instrumentów nie korzystali. Banki najprawdopodobniej jeszcze mocniej przykręcą kurek z kredytami dla firm. Wczoraj "Rzeczpospolita" podała, że w skali całego sektora bankowego kwota rezerw związana z opcjami może sięgnąć 1 mld zł.
Więcej szczegółów w dzisiejszym wydaniu "Dziennika" w artykule "Czy Pawlak uratuje firmy zarażone opcjami" Grzegorza Osieckiego.
/ Dziennik