I widzicie Kochani, warto czasami posłuchać się mądrzejszych, a nie tkwić w swoim oszołomieniu.
Oczywiście nie liczę na żadne słowa uznania, a kolejne tony błota na mnie wylewane (ew. teorie spiskowe dot. tego, że jestem nasłany przez funfusze/masonów/wielki kapitał xD), ale mam to naprawdę gdzieś. :)
Może jeszcze się tu odezwę, może nie.
Pozdrawiam