A jednak myliłem się, gdy pisałem, że Bacteromic straci rynek z powodu zakończenia trybu covidowego w szpitalach.
Wyjaśnianie tego wszystkiego trybem covidowym - to było wszystko tak trochę na siłę.
Ale musiał być jakiś powód, dlaczego Vitek Reveal poniósł porażkę.
Był skutek, musiała być jakaś przyczyna. Więc próbowałem wyjaśnić, nawet na siłę.
Metodą Sherlocka Holmesa: "gdy odrzucisz to, co niemożliwe, wszystko pozostałe, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą".
Teraz wreszcie doszedłem do innych wniosków, bardziej trafnych.
I to żadne domysły i dywagacje, tym razej mamy czarno na białym.
Podobnie było z rozwojem sytuacji z Reveal z poprzedniego wątku - najpierw były pewne doniesienia (o których podobno mówił zarząd Scope), potem był czarno na białym pokazany raport opublikowany przez Biomerieux, który też ujawniłem.
To samo i teraz: najpierw wyjaśnienie było mętne i nie w dziesiątkę, teraz już jest jasne, klarowne i w punkt.
Niestety, to jest proces. I nawet AI nie jest dobra na wszystko, bo nie skojarzy wszystkiego. Ale kto niucha, ten coś wyniucha, a ja uruchomiłem wszystkie swoje możliwości i kontakty.
Więc już z 2 miesiące temu podpytywałem mojej koleżaneczki z USA delikatnie (oprócz wysłuchania całej litanii narzekań na obecną sytuację, co wam też przekazałem, heh), czy warto inwestować w spółkę, która rozwinęła testy na antybiotykooporność. Nie wiedziała i nie chciała/nie umiała tematu zgłębić, ale przez przypadek kogoś tam podpytała. I... nic się nie dowiedziała, ale wczoraj zapodała mi trzy słowa: sprawdź Viafire PCR.
Nie ma czegoś takiego jak Viafire (więc miałem chwilę konfuzji), jest tylko BioFire, źle mi powiedziała. I jak się szybko okazało, on wykończył wszystko i jeszce wykończy... a więc to nie brak finansowania związany z końcem Covida... to Biofire stał za tym wszystkim...
CO TO TEN BIOFIRE - DIABEŁ WCIELONY CZY CO, że tak wykańcza?
Biofire to system diagnostyki PCR (czyta geny i mutacje bakterii). Potrafi uzyskać wynik po 1 godzinie (!) od zbadania posiewu. Przypominam, że Vitek Reveal potrzebował na to 5,5 godziny.
Biofire jest w posiadaniu Biomerieux - firmy, która zrobiła duży odpis na Vitek Reveal, co wcześniej opisywałem.
I jak poprzednio pisałem, w życiu nie widziałem takiego odpisu, żeby firma robiła to w ten sposób i musiało stać się coś strasznego lub coś nadzwyczajnego.
Teraz wszystko staje się jasne. Mając w posiadaniu taki sprzęt jak Biofire, mogą spokojnie zrobić odpis, bo potrafią pokazać inwestorom, że rzeczywiście "chłopaki nic się nie stało, jedziemy dalej", skoro mają Biofire, który bije rekordy sprzedaży, w tym jego wersja POC (Point Of Care). Wtopy zawsze się zdarzają, ale korporacje się do nich przyznają, gdy są już daleko, daleko do przodu...
BTW: wtopy zawsze się zdarzają, ale trzeba pilnować, żeby się nie pojawiały w spółkach, których akcje posiadamy.
Wersja POC (Point Of Care), czyli taka, która ma certyfikat CLIA, jest bezpośrednim konkurentem PCR One i to ten sprzęt (między innymi) pogrzebał PCR One.
Biofire POC (a w zasadzie Spotfire) potrafi tak samo jak PCR One rozróżniać między grypą A i B oraz robić parę innych rzeczy jak PCR One.
Różnią się detalami, ale to nieistotne. Istotne jest, że ma certyfikat FDA i ma CLIA, czyli certyfikat dopuszczający obsługę tego sprzętu przez osoby niecertyfikowane, więc może to obsługiwać pielęgniarka, a nie (przeszkolony) diagnosta. Biofire zajął dużą część rynku, sprzedaż bije rekordy, sprzedali kilkaset (!) maszyn do Japonii. Jest POZAMIATANE.
Biofire wykończył również system Vitek Reveal. Jestem teraz przekonany, że jednak będą stopniowo ubijać ten projekt i wciskać w to miejsce Biofire. Bo Biofire pasuje do algorytmu postępowania z sepsą i daje o wiele więcej informacji niż Reveal - za tę samą cenę kartridża, a nawet taniej.
Zarząd Scope chyba dość oszczędnie gospodarował prawdą, skoro nie powiedział nic do tej pory o Biofire... A na pewno o Biofire wiedzieli, bo to bezpośredni konkurent również dla PCR One... Chyba, że coś mówili, nie wiem. Za to twierdzili, że Reveal poległ, bo koszt był za wysoki. No nie, nie taka była przyczyna. Oczywiście można to tak ująć, bo koszt Reveal BYŁ ZBYT WYSOKI względem wartości, jaką dostarczał.
Przejdźmy więc do opisu Biofire.
Zanim zacząłem to na ostro rozkminiać, to myślałem, że jest tak:
przywożą pacjenta z sepsą, jest badany jakimś aparatem, który jest słaby, a jak Bacteromic wejdzie na rynek, to będzie wypierał ten słaby sprzęt i niech tylko zajmie 10% całego rynku, to będzie super.
Okazuje się, że to tak nie działa, bo słabego (ale absurdalnie taniego) sprzętu po prostu nie ma sensu eliminować. Każde użycie każdego sprzętu (i taniego, i drogiego) ma w algorytmie postępowania swoje miejsce i zanim dojdzie do decyzji, że należy użyć Bacteromica, to w algorytmie postępowania przechodzi się długą drogę. I gdy dojdzie do tej decyzji, wybór też niekoniecznie musi paść na Bacteromic...
Cierpliwości, trochę to będzie skomplikowane, ale jest kluczowe, by zobaczyć, o co tu chodzi.
Niecierpliwi, którym nie chce się czytać, niech dalej twierdzą, że wszystko jest w porządku...
ALGORYTM POSTĘPOWANIA Z SEPSĄ, czyli jak i kiedy są stosowane różne urządzenia
1. Przyjeżdża pacjent z sepsą. Pobiera się próbki krwi, które lądują np. w urządzeniu BACTEC do namnażania bakterii. Namnażanie jest konieczne, bo stężenie bakerii we krwi jest minimalne - 1-10 komórek bakterii na 1 ml krwi. Żaden analizator nie da rady tego zbadać. Nawet Reveal.
2. Nie da rady zbadać, więc leczy się W CIEMNO, podając antybiotyk o szerokim spektrum (podaje się oczywiście po pobraniu próbek krwi). Jednocześnie udane leczenie to najlepszy test, że antybiotyk działa. Po co wrzucać na analizator? Teraz trzeba czekać 24 godziny na zadziałanie antybiotyku i namnożenie bakterii w Bactecu.
3. Mijają te 24 godziny.
Materiał uzyskany z Bacteca (czyli PBC, positive blood culture - dodatni posiew krwi; nazwa znana, bo Bacteromic też rozwija testy PBC) może posłużyć dwóm celom: badanie za pomocą Biofire (lub Reveal) oraz pozyskanie izolatów. Materiał ten oczywiście niezwłocznie nastawia się w szalkach w celu pozyskania izolatów.
a) LEPSZA (sytuacja pacjenta): Jeśli pacjent reaguje na podany w punkcie 2 antybiotyk, to fajnie i skuteczność antybiotyku potwierdza się testem Vitek 2, który kosztuje 10 dolców, absurdalnie tani. Takie są przepisy, że trzeba potwierdzić, jak również uzyskać wartość skutecznego stężenia antybiotyku. Ale jeśli ten antybiotyk działa, to test jest tylko formalnością.
Uwaga: tym torem idzie 70% całkowitej liczby pacjentów. Odpada 70% przypadków sepsy, które mógłby badać Bacteromic, ale nie zbada, bo dajemy antybiotyk w ciemno. A gdy będziemy mieć wyniki z analizatora, to już dawno podaliśmy antybiotyk i zobaczyliśmy, czy on działa. Stąd droższy analizator w ogóle niepotrzebny na tym pierwszym etapie. Rynek jest więc dużo mniejszy niż mi samemu zdawało się jeszcze przedwczoraj...
b) GORSZA: Jeśli pacjent słabo/nie reaguje na podany antybiotyk, wykonuje się badanie PCR za pomocą Biofire. Badanie wykrywa geny oporności u bakterii. Wykrywa również, jakie to są bakterie - np. gram-ujemne czy dodatnie. To pomaga wybrać antybiotyk na odpowiednią grupę bakterii gram-ujemnych czy dodatnich, bo to podstawowe rozróżnienie decydujące o rodzaju antybiotyku, i oczywiście wybiera się taki, który adresuje problem znalezionego genu oporności.
Np.
jeśli znaleziono gronkowiec MRSA, to podaje się wankomycynę,
jeśli wykryto gen VRE, to wankomycyna bezużyteczna i podaje się linezolid
jeśli wariant new delhi (bakteria superoporna na wszystko), to podaje się różne kombinacje antybiotyków
Teraz trzeba czekać kolejne 24 godziny, aż urosną izolaty.
Uwaga 1: w etapie 3b można było robić test również za pomocą Reveal zamiast Biofire, ale po pierwsze trwało to 5,5 godziny zamiast 1 godz., po drugie miał tylko 18 najczęstszych antybiotyków i żadnej możliwości stwierdzenia, że mamy do czynienia z superoporną bakterią, bo miał mało antybiotyków w panelu. Biofire na odwrót: czas oczekiwania na wynik to tylko 1 godzina i wynik stwierdza, czy jest (przynajmniej potencjalnie) superoporna bakteria, a to jest kluczowe: daje informacje i podkładkę do użycia drogiego antybiotyku, bo bez podkładki ubezpieczyciel nie zrefunduje. To jest ten gamechanger i gdyby tylko PCR One był rozwijany w tym kierunku, to ech... byłoby pięknie. Ale niestety.
Uwaga 2: Bacteromic ma również wykonywać testy PBC, tak jak Reveal i to miało zwiększać jego wartość biznesową. Ale to wszystko na nic. PCR / Biofire przejmuje i ten etap, tzn. etap przed uzyskaniem izolatów. Technologia ta okazuje się więc docelowo niezbyt potrzebna...
4. Mijają te 24 godziny.
Mamy izolaty!! DOPIERO teraz możemy nastawić badanie izolatów na antybiotykooporność albo w Vitek 2 albo w Bacteromicu - tu musimy podjąć decyzję, jaki aparat. Przypominam, że minęło już łącznie 48 godzin.
a) LEPSZA: Pacjent reaguje antybiotyk wybrany z pomocą Biofire w kroku 3b, powiedzmy, że była to wankomycyna. Wykonuje się więc test izolatu na aparacie Vitek 2, bo on ma kartridż do oznaczania wankomycyny i jej skutecznych stężeń (nie jest to więc zupełnie bezużyteczne urządzenie, które nie daje rady - DAJE RADĘ i to za grosze). Tym lepszym torem idzie 20%-25% całkowitej liczby pacjentów. Kiedyś bez Biofire było to 5-10%.
Dlaczego teraz więcej przypadków idzie tym torem? Bo urządzenie Biofire dało nam informacje i podkładkę i już pozwoliło nam wcelować z antybiotykiem i stwierdzić, że Vitek 2 da sobie radę z potwierdzeniem i badaniem stężeń. Jeśli Vitek 2 nie ma w swoim panelu danego antybiotyku, to badanie zostanie wykonane, ale już na Bacteromicu.
Uwaga:
Ponadto widzimy, że wyniki tych testów są otrzymywane tak późno, że zastosowanie ich w leczeniu jest problematyczne. Test robi się tutaj tylko dla potwierdzenia i dla papierologii, więc musi być tani.
b) GORSZA (sytuacja pacjenta), ponownie gorsza, a więc najgorsza i nikt by się w tej sytuacji nie chciał znaleźć:
Uwaga 1:
Zostało nam do rozpatrzenia 5-10% pacjentów, kiedyś bez Biofire to było 20%, bo decyzje były podejmowane w ciemno. To była loteria, a drogich antybiotyków nie można podawać w ciemno, bo koszt, którego nie refundował ubezpieczyciel.
Uwaga 2:
Dlaczego piszę 5-10% pacjentów? 5 czy 10% - to duża różnica, bo rynek nam się kurczy i rozszerza dwukrotnie.
Nawet jeśli teraz jest to 10%, to Biofire ciągle zbiera dane o mutacjach genów bakterii, które powodują oporność. I zwiększa liczbę badanych mutacji i genów. Za chwilę zbiorą wszystkie dane i będą badać wszystkie mutacje i geny. A jak się pojawi nowa mutacja - to dosłownie następnego dnia już wszystkie analizatory Biofire będą o niej wiedzieć.
No i kwestia AI - nawet jeśli mutacja będzie zupełnie nieznana, do tej pory niespotkana, to będą próbować zrobić symulację jej patogeniczności za pomocą AI.
Ale nie za pomocą modelu językowego, tylko modelu konkretnie dostosowanego do badania patogeniczności mutacji, któremu bliżej do modelu AlphaFold firmy Google niż do LLM.
Dodatkowo AI potrafi zidentyfikować konkretną bakterię (metodą fingerprintingu, czyli wystarczy kilka zgodnych cech bakterii, żeby stwierdzić zgodność) i jeśli już taką bakterię gdzieś widziało i zadziałał na nią dany antybiotyk, to można próbować podać ten sam antybiotyk. Oczywiście trzeba zbierać te dane.
Dodatkowo identyfikacja geograficzna bakterii (to samo, co robi teraz np. Ancestry DNA z ludźmi), co znowu daje możliwość zastosowania antybiotyku, który zadziałał w innym miejscu.
Oczywiście Biofire ma ograniczenia (jest to metoda genotypowa vs. fenotypowa) i może dawać podpowiedzi (tzw. educated guesses), a nie stwierdzać stan faktyczny, ale za to wyobraźmy sobie, że to wszystko będzie wyglądać jak cuda. Cuda, bo na razie wygląda to na science fiction.
Byle tylko FDA się nie przyczepiło, bo jednak ta metoda może być chwilami wysoce spekulacyjna. Ale czasy się zmieniają i podejście FDA też się zmieni. To będzie nowa norma. Mimo że powinno być trakowane tylko jako wskazówka, chociaż cenna. Trzeba będzie udowodnić FDA przed wprowadzeniem tej nowej metody, że AI nie halucynuje. Biofire jest na rynku i może sobie deliberować z FDA do skutku, nie zależy im na czasie.
Uwaga 3:
Rynek dla analizatorów takich jak Bacteromic jeszcze się skurczy.
A teraz w końcu przechodzimy do postępowania przy GORSZEJ sytuacji pacjenta:
Pacjent nie reaguje na antybiotyk wybrany z pomocą Biofire. Ma superoporną bakterię, która albo wymaga zupełnie innego antybiotyku (zazwyczaj masakrycznie drogiego) albo kombinacji antybiotyków.
Co może zrobić szpital?
- do tej pory robiono badanie antybiotykooporności ręcznie (np. płyty Sensititre). To był żmudny poces, który trwał kolejne 24 godziny. A już do tej pory minęło 48 godzin i każda kolejna godzina to są zgony, bo za długo to trwa.
- paski gradientowe, wysyłka do labów na zewnątrz - to kolejne złe i długotrwałe opcje, które... i tak będzie się stosować, bo tak to już jest.
Lepiej te 5-10% pacjentów ogarnąć za pomocą lepszego analizatora. Czyli przejmiemy 5% pacjentów? No niestety, jeszcze nie.
Bacteromic nie jest sam na rynku. SeLux Diagnostics posiada absolutnie bliźniacze urządzenie i to najgroźniejszy rynkowy rywal Bacteromic.
SeLux niby ma mniej antybiotyków w kartridżu, ale co z tego?
SeLux dzieli antybiotyki na dwa oddzielne kartridże dla bakterii gram-ujemnych i gram-dodatnich, ale tę informację już mamy dzięki Biofire, więc to nie problem.
Kartridż gram-ujemny bada 24 antybiotyki, gram-dodatni bada 15 antybiotyków.
Bacteromic w jednym uniwersalnym kartridżu ma 52 antybiotyki, który dzięki swojej uniwersalności mógłby zastąpić Biofire (oczywiście na późniejszym etapie, bo Biofire obsługuje etap PBC, a Bacteromic tylko etap izolatów, przynajmnie na razie). Tak, rozwijano go w czasach, gdy Biofire jeszcze nie było tak rozpowszechnione, ale jest.
Czy uniwersalny kartridż jest bardziej przydatny od mniejszych paneli Seluxa? Oczywiście. Dlatego również Selux ma już w zanadrzu panel na 50 antybiotyków, który mają certyfikować, i zapoda swój nowy kartridż chyba wcześniej niż Bacteromic wejdzie na rynek USA (do sprawdzenia, mnie już się nie chce).
Selux ma tę przewagę, że ma FDA od 2023 roku, więc zajmuje rynek. Czasy uzyskania wyniku są zbliżone. Liczba antybiotyków też ma być zbliżona (prędzej czy później tak się stanie, stąd też decyzja zarządu, żeby certyfikować się w FDA z dużym katridżem, a nie małym). A to oznacza, że trzeba będzie wejść już na rynek przez kogoś zajęty, kto się tam "panoszy", bo jest firmą amerykańską, a wiecie, że Amerykanie bywają tacy trochę patriotyczni przy zakupach, jeśli cena jest zbliżona.
Jak pokonać konkurenta?
Tylko ceną. Nie ma innej opcji. I modlić się, żeby Seluxowi nie udało się też tej ceny obniżyć.
A ile woła obecnie Selux za kartridż?
AI pisze, że ceny są różne, ale 100-180 dolców.
No to my już wiemy, czemu jest podawany taki zakres:
- 100 dolarów - zwykły model sprzedaży i największe sieci, które kupują bardziej hurtowo; to ta sama kategoria ceny, o której cały czas mówimy przy Bacteromicu, czyli 60 dolców.
- 180 dolarów - model WYNAJMU, mniejsze szpitale, które nie mogą wynegocjować dla siebie lepszych warunków i/lub wykonują mniej testów, przez co amortyzacja analizatora daje wyższą cenę. Dla Bacteromica w modelu wynajmu wyszło 85 dolców. Niby wychodzi 2 razy mniej od Biofire i już widzę fantastów łapiących się tego faktu jak brzytwy, ale trzymajmy się raczej tej ceny powyżej, tzn. 60 dolców za Bacteromic i 100 dolców za Selux. A w zasadzie 80 (?) dolców, bo Selux pewnie będzie umiał cenę obniżyć. Konkurencja czyni cuda.
WNIOSKI:
- Kartridż od Scope MUSI być tańszy od bezpośredniej konkurencji, czyli Seluxa. Nie ma opcji, że będzie kosztować 127 dolarów, jak pisał Marian.
- Rynek jest mniejszy niż można by się tego spodziewać na pierwszy rzut oka.
Liczymy: liczba przypadków sepsy w USA to 1,8 mln.
10% z całości to 180 tys. przypadków.
Z tego przecież całości nie przejmie Bacteromic, bo jest ten Selux, a część szpitali zostanie przy starych metodach. No i będzie wpływ tego AI w osiąganiu coraz wyższej skuteczności diagnozowania oporności w bakteriach przez Biofire.
Spokojnie sprowadza to nasz rynek do 100 tys. przypadków przeznaczonych dla Bacteromica. I to jest jego wyznaczone miejsce, z którego wyżej NIE PODSKOCZY.
I nawet jeśli pomnożymy to przez 3 (nawet nie 2, jak mnożyłem w poprzednim wątku), bo będą badania z innych obszarów medycznych, to uzyskamy 300 tys.
I nawet jeśli to jeszcze pomnożymy przez 2, bo zazwyczaj sprzedaż na świat jest dwukrotnie wyższa od Stanów, to mamy 600 tys.
Wciąż nie styka do tych zakładanych 750 tys. rocznej sprzedaży kartridży, dla których robiłem wyliczenie, ale już jesteśmy w pobliżu i transakcja za 100 mln upfrontu i 100 mln płatności jest w sumie dość realna. Może kiedyś osiągnie 900 tys., może i milion, jednak to daleko do tych 2 mln kartridży rocznie, które uzasadniałyby transakcję za 500 mln. A jeśli będzie milion, ba, nawet te 2 mln, to przecież krzywda spółce się nie stanie, dostaną tę kasę, tylko później.
Życzę spółce, żeby osiągnęła te 2 mln, ale nie mieszajmy dwóch systemów walutowych: naszych najlepszych chęci, które mówią, że będzie 2 mln, i naszej konieczności zarabiania na giełdzie. To dwie różne rzeczy, które trzeba umieć rozgraniczyć.
PODSUMOWANIE
A więc Biofire POC (Spotfire) wykończył PCR One.
A więc Biofire wykończył Vitek Reveal.
Czy Biofire wykończy teraz Bacteromica? Może nie, ale nieźle go ugryzie.
Powtórzę się jeszcze raz, ale mam kolejne argumenty, więc to uzasadnione: marzenia o cenie wyższej niż 60 dolców za kartridż to totalne mrzonki. Transakcja za 500 mln również.
Za późno to wszystko. 5 lat temu i byłby hit...
Tak, naprawdę ciężko jest prognozować cokolwiek (tzn. sprzedaż, rozwój) przy tak dynamicznie rozwijającej się nauce, innowacjach i potencjalnym wejściu AI w to wszystko.
KTOŚ na pewno zgarnie pulę, tylko kto? To staje się loterią. Rozwiązaniem na to jest niski upfront oraz wysokie kamienie milowe i płatności procentowe od sprzedaży. I widać, dlaczego taki model będzie królować (a już podawałem ten fakt w poprzednim wątku)... dlatego, że nauka i innowacje mają zamiar rozwijać się jeszcze szybciej i brutalnie zmieniać opłacalność stosowania urządzeń przez co NIE DA SIĘ przewidzieć poziomu sprzedaży.
Biofire już wykończył dwa urządzenia, Bacteromic (wraz z Seluxem, bo on też oberwie) są trzecie w kolejce.
Ale dla pacjentów to bardzo dobrze, lepiej niż byśmy mogli się spodziewać. Ktoś pisał o szczytnym celu zwalczania sepsy na świecie. I ona będzie zwalczana, ale nie do końca Bacteromic będzie kluczowym sprzętem w tym wyzwaniu. Kluczowym będzie Biofire, to będzie/jest game changer. A Bacteromic zepchnięty do roli pomocniczej. Też dobrze, ale BEZ FAJERWERKÓW.