Zakład w Astanie służy za luksusową suszarnię, choć, jak wynika z raportu, nie suszy (jako że nie ma mokrego surowca). Może zatem rozważyć próbę sprzedania go i likwidację tej spółki zależnej, ciągnącej spółkę-matkę na dno ekonomicznego bytu. Może ktoś to kupi za dobrą cenę (optymistycznie: 10 mln zł). Wtedy pozostanie dokonanie stosownego odpisu w kwocie ca 45 mln zł. To nie będzie bolało finansowo, bo w ślad za odpisem nie pójdzie wydatek środków, natomiast kwota uzyskana ze sprzedaży tego niewypału inwestycyjnego, będzie potrzebna na zakup surowca i spłatę kredytów oraz innych pożyczek. Koszty transportu nie wzrosną, bo i tak cały surowiec uzdatniany jest w Polsce. Oczywiście wtedy kurs akcji spadnie pewnie do 2 zł (a może i więcej), ale nastąpi nowe otwarcie z perspektywą szybkiego, zdrowego rozwoju Firmy. Tylko czy znajdzie się chętny na zakup tej nietrafionej kazachskiej inwestycji? I kiedy? Czasu bowiem jest niewiele by uzdrowić Firmę ekonomicznie, zanim pogrąży się w niebycie. Może da się na tej Firmie jeszcze kiedyś zarobić?