Kuligi za gówniarza i raz mnie taki dziadek w zimie z pola targał jak w poślizg wpadłem i poszedłem na zakręcie prosto. Jaja były, bo blokowaliśmy taka drogę boczną, służąca za „objazd” dla krajówki (jak była zakorkowana). Nawet do rękoczynów doszło gdy syn dziadka przyp!#%olił jednemu zniecierpliwionemu, co się rzucał i dziadka na C360ce zwyzywał, ze musi czekać, aż mnie wytargają :) Reszta czekających już później nie trąbiła i ryków nie darła, bo tam mogło się z pół wichury zlecieć i im wszystkim równo wp/3&%ol spuścić