GI zrezygnował z emisji akcji po 1,45, którą promował na Walnych od lipca. Nie zgodzil się też na kontrpropozycje emisji po 2,15 za akcje. Pytanie, czy dla GI 2,15 to za drogo, czy odwrotnie, za tanio, żeby poprzez taką emisję dopuścić do gry nowych akcjonariuszy.
Co teraz ? Emisje odwołane, WSE bez kasy na zapowiadaną ekspansję rynkową i z wielkim długiem wobec GI. Tylko, że to nie WSE rozdaje tu karty. Co zrobi GI ? Skoro na Walnych nic nie mogą uchwalić ( Misiak wszystlo skarży do sądu) to logicznym wydaje się kolejne wezwanie. Bez fajerwerków cenowych, tak koło 1,80 zł. Wielu zniecierpliwionych puści akcje, GI zbierze może nawet 90% kapitalu, umocni swoją pozycję i tak mocniejszy znowu stanie do walki z Misiakiem. Drobni będa mogli się temu tylko przyglądać.
Wniosek !!! Może i WSE jest warte 10, czy 15 zl za akcję, ale dopuki GI nie porozumie się z Misiakiem to wycena akcji nigdy nie osiągnie tej ceny. Wojna akcjonariuszy trwa. I to jest wojna wyniszczająca. Kto komu zrobi gorzej, pod górkę. W tym sensie spółka tylko na tej wojnie traci. Kto cierpliwy musi czekać . Może doczeka chociaż jakiegoś zawieszenia broni.
Ps. Brakuje mi w tym konflikcie aktualnego komentarza Pana Misiaka. Mógłby jasno określić o co walczy i jakie są jego warunki, żeby planom GI dać zielone światło. Przecież nie chodzi mu o odzyskanie spółki, na to nie ma szans. Pomógłby w ten sposób drobnym akcjonariuszom w podjęcciu decyzji co robić z akcami dalej. Pozdr.