Piszę to z przykrością, ale najbliższe miesiące będą dla akcjonariuszy Integera bolesnym okresem. Nie ma ani fundamentalnych ani technicznych podstaw do zatrzymania obecnego trendu spadkowego. Kurs spółki jest nadal niebywale napompowany i dopiero w okolicy 70-90 PLN wróci do obszarów względnej racjonalności.
Spółka jest zadłużona do granic wytrzymałości i musi ratować się desperackimi emisjami obligacji na Catalyst. To źródło finansowania jednak na długo nie wystarczy i spółka nie będzie miała innego wyjścia niż dodrukowywanie akcji. Jest logiczne, że będzie się starała to zrobić póki kurs jest jeszcze wysoki, a płynność waloru dość dobra.
Spółka od początku działalności nie nauczyła się jeszcze generowania zysku i nie zanosi się na to w najbliższym czasie. To bardzo ogranicza możliwość zainteresowania się spółką przez poważnych inwestorów, co niestety widać od pół roku.
Z całą życzliwością do spółki, Integer nadal jest bardziej poletkiem doświadczalnym założyciela niż prawdziwą firmą zasługującą na kapitalizację rzędu 1,5 miliarda PLN. Ten rok powinien przywrócić jednak w miarę sensowną wycenę spółki, tak żeby w 2015 moć zacząć wszystko od początku.