Skoro prezesi sprzedali łącznie ok. 8% akcji po ok. 0,80, to należy sobie postawić pytanie, jak to można rozumieć. Można zakładać, że ten, kto kupuje takie ilości, wie co robi i nie robi tego po to, żeby stracić. Można oczywiście tłumaczyć to próbą zrobienia dobrego wrażenia, ale biorąc pod uwagę fixy i to, że popyt właściwie nie istnieje (podobnie zresztą jak podaż), jest mało prawdopodobnym, że cała operacja ze sprzedażą akcji miała na celu wywindowanie kursu akcji, żeby prezesi mogli sprzedać drożej na rynku. Mają zresztą zbyt dużo, żeby dało się je w ten sposób upchnąć. Tak więc pozostaje jednak opcja rozsądnego kupca, który być może wykorzystuje trudne położenie spółki i stawia prezesom warunek nie do odrzucenia - zaangażuję się finansowo, obejmując nowe akcje po 1,6, ale wcześniej wy sprzedacie mi tyle po 0,8, żebym zapewnił sobie dominującą pozycję w spółce. Może w tym kontekście dziwić brak popytu do poziomu 0,8, ale tu trzeba uwzględnić 2 fakty - dużą nieufność drobnych akcjonariuszy i to, że nie da się w ten sposób kupić znacznej ilości akcji, zlecenie kupna choćby 100 000 winduje kurs powyżej 1zł. Zgadzam się, że wiele wskazuje na dramatyczną sytuację spółki, ale te transakcje prezesów nie pasują mi do obrazu zbliżającej się katastrofy. Brak aktywności w siedzibie nic nie znaczy - siedzibę można przenieść, nowy inwestor może spółkę rozruszać od zera bazując na tym, co spółka ma najcenniejszego (technologia, doświadczenie).