Teoretycznie brak likwidatora w likwidacji spowoduje ze akcje moga byc zdematerializowane do konca swiata i jeden dzien dluzej. Czy to oznacza ze taki sam obowiazek utrzymywania rachunku maklerskiego spoczywa na nieszczesnym ich posiadaczu?
Obrot GPW nie istnieje wiec nie mozna ich odsprzedac nawet z 1 gr
Dematerializacja nastepuje po likwidacji spolki i wtedy mozna przynajmniej wytapetowac pokoj a tu widze na to sie nie zanosi gdyz brak pieniedzy na postepowanie a teraz to juz de facto nie ma ani prezesa ani zarzadu - spolka wydmuszka....
Co dalej?
Jak bywalo w przypadku poprzednich likwidacji na GPW? bo nie sadze ze to pierwszy przypadek
np. Gant jak widac z danych na bankier przynajmniej wciaz ma zarzad i prezesa....