Obserwowane fakty są takie:
1. 17 marca spółka informuje o tym, że zaczyna skupować swoje akcje
2. ww. informacja zostaje przykryta 18 marca informacją o tym, że w 2009 poniosła stratę wysokości 81 mln. zł.
3. Strata wynika z wyceny aktywów, o której to wycenie wiadomo, że jest kuriozalna.
4. Spółka ma w gotówce 253 mln. zł.
Myślę, że sprawa wygląda tak:
1. Elliott chce intratnie spieniężyć akcje Octavy inwestorowi branżowemu (może Immoistowi),
2. Aby jeszcze podkręcić swój przychód, za pieniądze Spółki skupuje jej akcje aby jego udział był większy niż obecnie.
3. Aby tanio można było te akcje skupić, publikuje wyniki finansowe Spółki oparte na kuriozalnych wycenach.
4. W ciągu 2 kwartałów zostanie skupionych wystarczająco dużo akcji, co da Elliottowi odpowiednio duży udział w Spółce. Zostaną wtedy przedstawione kolejne wyniki kwartalne - już z odpowiednią wyceną aktywów. Kurs Spółki wzrośnie do sensownej ceny - powiedzmy 7 zł - i wtedy Elliott sprzeda je inwestorowi branżowemu.
$1 bln., którym operuje Elliott nie wziął się znikąd :-)