Jestem cierpliwy . Każdy następny dzień wystawia mnie na próbę. Te wszystkie wasze wywody o wykresach , krzyżach, itp nie sprawdzają się , a do tego dokłada się ta kurewska
sytuacja na świecie pogrąża chyba nie tylko mnie. Utopiłem sporo kasy . Uśredniałem i gówno z tego wyszło. Na szczęście mam pracę i to pozwala w miarę bez dużych nerwów życ. Temu wszystkiemu winna jest pazernośc. Trzeba było cieszyc się mniejszym zarobkiem a nie pazernośc. Wiem że będzie dobrze. To będzie moja emerytura.
Kiedy będzie ten powrót na te wyżyny?