Wszystko pięknie, tylko tani dolar się kończy, a sprzedawcy w salonach już upominają się o podwyżki. Euro podniesie ceny czynszów. 10% wzrostu kosztów to niestety ok. 4 mln mniej zysków. Kto umie liczyć ten wie. Ogólnie spodziewana (wzrost kursu 50% w ostatnim czasie) poprawa nastąpiła. Pytanie co dalej. Rewolucji nie będzie, ale może jeszcze trochę się poprawią... (?)