Halicki powiedział " że choć oficjalny, zagraniczny debiut Braster będzie miał dopiero za miesiąc na targach w Düsseldorfie, to już dzisiaj zgłaszają się firmy zainteresowane współpracą lub dystrybucją polskiego wynalazku".
Zastanawia mnie jak on to powinien rozegrać, już teraz podpisywać umowy czy poczekać na targi w Dusseldorfie i prawdopodobnie na następne, raczej korzystniejsze propozycje współpracy?
Ktoś ma jakieś pomysły, coś sensownego do powiedzenia?
Zawsze to jakiś przypływ gotówki do firmy, ale Braster ma hajsu wystarczająco do czasu wejścia do USA.
Ciekawe czy cena na Zachodzie będzie proporcjonalna do zarobków czyli bliżej 500-900 euro niz 900 złotych.
Tak zapowiadał Halicki i stąd chyba te obowiązkowe podawanie danych przy zakupach, żeby dostosować cenę do kraju.
Uwagi, ze to ściema prezesa proszę sobie oszczędzić, bo Halicki to bardzo słowny facet i jak dotąd z wszystkiego się wywiązywał co obiecał.