Ktoś nie pozwala spółce urosnąć. I nie jest to jakiś magiczny grubas. Bądź jakiś udziałowiec.
Postawił batona 3000szt i juz spadło. Jakiś desperat wyskoczył.
A ostatni wzrost i obroty 20k interpretuje w ten sposób, że tej osobie kończyły się pociski i musiał dobrać, by mieć czym straszyć, a jak trzeba to zwalić kurs. Jak to miało miejsce następnego dnia wywali 6k, a wczoraj ktoś wywalił 4,5k szt.
Pytanie ile z tego sam od siebie odebrał, żeby zanegować ostatni wzrost.
Ja tam spokojnie czekam.
Jak uda mu się zrzucić kurs na 1 z przodu to chętnie dobiorę.
Chociaż nie wiem czy nie dobrać wcześniej po 2,3-2,6? Czasami poprostu warto wziąźć trochę wyżej i nie czekać, aż spadnie. Bo czasami zostaje się na peronie. Już nie raz tak miałem.