No trzeba przyznać, że akcjonariusze to twardziele. Zanik podaży ale i popytu. Ciekawe jak spieniężą te akcje kiedykolwiek. Desperaci podciągają kurs na ciągłych kupując po kilka akcji myśląc że wywiną jakąś kobrę, ale coś nic to nie daje. I trudno się dziwić. Akcje powinny być warte 15groszy i to przy niezłych perspektywach firmy. Na to się nie zanosi. Za to jak najbardziej zanosi się na bankructwo, co można wnosić choćby na podstawie żali pracowników na http://www.gowork.pl/opinie_czytaj2,187355,0,0 . A po bankructwie akcjonariusze są chyba na końcu kolejki... Prezes pewnie wszystko co mógł wyprowadził i przepisał na rodzinę. Bo chyba nie ma złudzeń, że znajdą się idioci co mu wyłożą 4mln na stół - 3 na spłatę obligacji i 1 do kieszeni na zapas. I że dalej będzie sobie prezesował z tą panienką od HR. Jeśli ja miałbym być takim "inwestorem strategicznym" to zażądałbym 90% udziałów i BMW X5 prezesa w posagu. W przeciwnym razie posłałbym go na drzewo :) Swoją drogą na co liczą kupujący obligacje na Catalyst? Co po bankructwie można wywalczyć z takich obligacji?