Wiemy, że jest łączność, ale:
- ESPI jest lakoniczne, nietypowo nic nie mówiące w porównaniu dla wcześniejszej komunikacji o osiągnięciach,
- rynkowo, pierwsza łączność osiągana jest przez 95% wysyłanych satlitów. Dead on launch zdarza się bardzo rzadko. W EagleEye też była pierwsza łączność, a wyszło jak wyszło,
- czekaliśmy na tą informację nieporówynywalnie długo chociażby z cubesatem konkurencji,
- nie ma informacji o tym czy telemetria jest pełna i czy jest nominalna. To jest kluczowa informacja. Jeśli jest łączność dwukierunkowa, z której wynika, że satelita umiera albo kręci się w kółko bez kontroli to wciąż można puścić ESPI, że jest łączność,
- mowa jest o dalszej analizie tego co jest w telemetrii. Jak znam wcześniejsze komunikaty i następstwa w tej spółce to jest to oczywisty wentyl bezpieczeństwa, że nie do końca wiedzą co się dzieje z satelitą, ale napisane tak, żeby wszyscy myśleli, że jest ok,
- najpierw poszło info od Creo, a dopiero później z WAT. Trochę to trąci ominięciem zanim druga strona napisze to po swojemu, a że wiadomo, że w konsorcjum były mocne konflikty na tej linii - jest to niepokojące.
- czy jest sukces to rynek wyceni. Super, że jest łączność, ale niech pokażą, że to ma wartość dla dla ich klientów. Póki co ich najważniejszy klient (MON) jakoś przez gardło nie chce przepuścić nazwy PIAST.
Dobrze, że jest postęp, pewnie będzie pompka, bo większość rynku nie rozumie satelitów, ale dla kogoś kto obserwuje rynek satelitarny wciąż niewiele wiadomo czy mamy sukces.