No i się wyjaśnia. Dłużej tego ukrywać nie mogą, że LS to przykrywka i kocioł na koszty dla większościowych akcjonariuszy. To wygląda na historię znaną jak długo istnieją spółki. 2 koledzy zakładają spółkę, dając tylko trochę swojej kasy, resztę dadzą naiwni giełdowicze. Co powiecie na taką historię: "załatwimy fundusze, w końcu jakiś produkt wymyślimy, najlepiej innowacyjny. Nakręcimy koniunkturę na duże zakłady produkcyjne, kasa z funduszy powinna wystarczyć, nie będziemy ryzykować własnej. Resztę zrobi free float, trochę podgrzejemy i musi być po naszemu. Wartość akcji musi wzrosnąć. DO tego nakręcimy jakieś kontrakty i jak będzie już wysoko to spadamy". Jeden prezesem, drugi przewodniczący RN. Nikt im nie podskoczy. Nieoficjalnie pan przewodniczący to największy akcjonariusz a prezes tak się zabezpieczył, że nikt go z fotela nie ruszy. Ale sprawy się komplikują, nie idzie jak miało iść. Produkt nijaki a kasa nie płynie strumieniami. Ale twardo idą w zaparte, "nic to, ciągniemy dalej ten wózek". Nie zdziwiłbym się gdyby okazało się, że za kontraktem po stronie niemieckiej nie stoi pan były przewodniczący. Układa kontrakt tak, żeby wyciągnąć na maxa co załatwił w kontrakcie a kolega prezes niech się udławi kością niezgody. Może to już "łabędzi śpiew", więc jak ma się utopić, to niech się utopi, ja wyciągnę co straciłem.
Nawet jeśli LS zrealizuje produkcję tego kontraktu to wątpię czy zarobią choć 1Euro na nim, a formuły zabezpieczeń i gwarancji pogrążą ich dokumentnie. Ale co z tego, to już nikogo nie będzie obchodzić.
Na polu poległ już nie jeden inwestor a ilu się wycofało widząc co się święci? ARP , ENH to jakaś kompromitacja a może faktycznie są bez wyjścia? Cała ta mizeria zarządzania projektem jest widoczna jak na dłoni i rzuca swój cień na drobnych akcjonariuszy.
Nie postawiłbym złamanego szeląga na ten tonący statek, do tego jeszcze cuchnie przekrętami.