Inwestowanie na Polskiej GPW przypomina mi trochę łowienie ryb na naszych rodzimych mazurach . Na jakie jeziorko by się nie pojechało , to najwyżej jakieś drobne płoteczki , mizerne leszczyki , krąpiki i uklejeczki . Jak się jedzie do Szwecji , to sytuacja się zmienia radykalnie. kiedyś jechaliśmy z kolegą przez Pojezierze Boras . Zatrzymaliśmy się na chwilę nad małym przydrożnym jeziorkiem , tak sobie popatrzeć i się rozprostować. Wyjęliśmy z bagażnika spinningi i próbujemy . Stoimy na kamieniach i widzimy olbrzymi spadek. Na pięć rzutów okoń siedzi , taki 20 - 30 dkg . Tak cały czas przez około godzinę. Zajechaliśmy się trzysta metrów dalej , na kawę i kanapki w barze. Miejscowi z zaciekawieniem pytają , co myśmy tam robili? W tym jeziorze przecież ryb nie ma . Tam jest tak głęboko i taki brak roślinności że tam nic nie żyje mówią , hehe . A co było w miejscach docelowych ... Kto łowi ryby , to słyszał o Szwecji. Polska to bezrybie a nasza GPW to wydmuszka