5 lat temu, z małym hakiem, dokładnie 13 listopada 2018 roku, kupiłem pierwszy pakiet akcji UG. Potem jeszcze dwukrotnie dokupowałem akcje. W ciągu tych 5 lat był moment, gdy byłem ponad 100% na plusie. Dzisiaj, po 5 latach, mówię dość. Straciłem wiarę. Nie nadzieję, bo nadzieja nie jest czymś, czym należy kierować się w inwestycjach. Wiara jednak jak najbardziej - wiara w ludzi, w zarządzających, w ich kompetencje, w ich wizje. Tę wiarę straciłem. Straciłem bezpowrotnie. Na inwestycji straciłem też oczywiście pieniądze. Nieco ponad 40 tys. na minusie. W kontekście mojego całego portfela, niewiele. Miewałem już stratne inwestycje na taką kwotę. Miałem też więcej inwestycji zyskownych, na większe kwoty. Inwestuję od 2006 roku, od mniej więcej trzech lat robię to już czysto hobbystycznie, bo na przyszłość swoją i rodziny już zarobiłem. Mogę sobie pozwolić na robienie głupot, na marnowanie czasu, na pisanie tekstów na forum bankiera... Uwiera mnie jednak ta inwestycja w UG. Uwiera z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie poniosłem takiej straty w tak długim okresie. Nie reagowałem w ciągu tych 5 lat. Zasada "kup i zapomnij" mnie dobiła. Ale drugi powód, dla którego mnie ta inwestycja uwiera, jest jeszcze ważniejszy. Drugi powód uwiera bardziej. To właśnie ta strata wiary. Utrata zaufania. Rozczarowanie. I ta bezradność. I ta świadomość, że to już jest koniec. Że nic nie będzie. Że nie ma już sensu. Żadnego.