Kolega mnie namówił że jest super okazja na giełdzie....zainwestowałem całe oszczedności które mielismy na wklad wlasny z zona na mieszkanie...kupiłem akcje po 1.93 mam już dużą stratę...żona mnie zabije....chciałem zrobić jej niespodzianke i podwoić pieniądze a tu taki coś...kolega ma podobną sytuacje...co ja mam teraz zrobic... myslicie ze to jeszcze odbije? sprzedawać jutro? jak spadnie jeszcze niżej to jestem skonczony...po co ja wchodzilem w ta gielde wszyscy zawsze mowili ze to kasyno :(((((
kolego spółka zwiększyła przychody o 340 % jest na początku wzrostów popatrz na columbusa takie papiery to sie trzyma i obserwuje trend jest wzrostowy a wachania to normale jak urosło 60 % to były duze obroty na korekcje słabe obroty
A ja wczoraj namówiłem schorowana wdowę z piątka małych dzieci żeby wszystkie swoje oszczędności pomnożyła kupując bez względu na cenę nawet po dwa złote to będzie miała na lekarstwa i wyprawki dla dzieci. Jak ja się jej teraz na oczy pokaże. Jestem w takiej samej sytuacji.
No jak bym coś takiego zrobił żona też mnie by zabiła :) nie zostaje nic innego jak czekać. Chcesz sprzedać to sprzedawaj ale i tka już masz przypał czy stracisz 5k 10k czy 20k, tka przynajmniej masz szansę na odbicie. Ja sobie daje czas do informacji z kim mają umowę o poufności. Bo może być petarda, albo i nie jak sam wspomniałeś kasyno ja się napakowalem akcjami bo widzę okazję ale mam mniejsze ciśnienie bo gram na oszczędnościach które jak przegram to przeżyje. A i wszedłem niżej niż ty :p