Najciekawsze fragmenty: "W grudniu sprzedaż jest ponad trzykrotnie wyższa niż w każdym innym miesiącu roku. Chociaż w innych okresach też jest nie najgorzej. Pierwszy szczyt mamy na walentynki. Potem na początku marca, na Dzień Kobiet, no i w maju, miesiącu komunii i ślubów, nazywamy go nawet małym grudniem. Lato to niezły okres dla drobnej, modowej biżuterii. Dopiero czas od września do listopada to lekkie spowolnienie."
Briju zarabia prawie 5 mln miesięcznie w okresie "spowolnienia". W samym grudniu z nowym salonem możemy więc spokojnie liczyć, że zarobi 15 mln zł. (styczeń 2017 - 3,3 mln, luty - 4,6 mln zł, marzec 2017 4,4 mln, kwiecień 2017 - 4,4 mln zł, maj 2017 - 4,8 mln zł, sierpień - 5,6 mln zł !!! , wrzesień 4,8 mln zł, październik - 4,6 mln zł).
Myślę, że licząc bardzo bardzo konserwatywnie, tzn, że w 2017 roku spółka zarobi średnio miesięcznie 4,6 mln zł przez 11 miesięcy oraz 15 mln w grudniu, mamy ok 65 mln przychodów oraz (bazując na wynikach aparta, kruka i yes - a np z raportów mbanku wiemy, ze marżowość jest praktycznie taka sama w każdej z tych firm, czyli marża netto ok 6 %) mamy 4 mln zł zysku netto. Oczywiście tego wyniku nie będzie widać, ponieważ cała kasa szła na otwieranie nowych sklepów.
Rok 2018 przedstawia się już jednak bajecznie. Przychody w 2017 roku w segmencie jubilerskim rosły ok 50% rdr - w 2018 myślę, że ten wynik zostanie utrzymany, więc mamy 65 mln * 1,5 = 97,5 mln zł przychodów i (przy 6% marży netto) ok 6 mln zysku netto. Obecna kapitalizacja spółki na giełdzie to 26 mln zł.. Średnie C/Z na GPW dla WIGu z ostatnich 10 lat to 15, więc kapitalizacja powinna wynosić 90 mln.
Podsumowując, obecna wycena spółki to aberracja i wcześniej czy później zostanie skorygowana. Osobiście obstawiam, ze gwałtowne wzrosty rozpoczną się w styczniu - kiedy inwestorzy zaczną kupować najbardziej perspektywiczne akcje na nowy rok. O infie o nowym dostawcy nawet nie wspominam - w takim przypadku będzie luka do 2 zł co najmniej. Ale, że nie wiadomo czy i kiedy będzie takie info, to nie mmożna tego uwzględniać w obliczeniach, jest to jednak dodatkowy argument za posiadaniem akcji.
Za utrzymaniem 50% tempa wzrostu lub nawet jego zwiększeniu przemawia jeszcze jeden fakt.. Spółka zaczęła swój rozwój od małych miast, co jest jak najbardziej słusznym rozwiązaniem z marketingowego punktu widzenia - zasada "don't go for big boys". Jeśli na rynku jest już jakiś dominujący gracz to nie wchodzisz z nim w bezpośrednią rywalizację na początku, ponieważ przegrasz. musisz znaleźć niszę, np motory o mniejszej pojemności silnika i powoli budujesz rozpoznawalność marki i lojalność klientów. Jak już to masz to dopiero wchodzisz w bezpośrednią rywalizację z konkurentami. W przypadku briju mowa oczywiście o Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Gdyni.. Teraz firma może rozpocząć ekspansję w tych miastach, a oczywistym jest fakt, że w tych miastach salony będą zarabiać najwięcej.
Uważam podobnie. Wzrosty są nieuniknione. To tylko kwestia czasu. Wszystkie wskaźniki, analizy i raporty na to wskazują. Jeśli grali kiedyś nieczysto już dawno powinno być po spółce. Tak się nie stało. Spółka ciągle istnieje i według mnie rozwija się całkiem dobrze. Pamiętam jak niedawno było na JSW. Tam też wielu pisało o bankructwie, wrogim przejęciu, prokuratorze, sądzie itp. Wszedłem wtedy po 18 zł. Spadło do 9 zł. Dobierałem na tych poziomach. Na forum Bankiera zapanowała wtedy istna histeria. Ujadania i wylewania żalów nie było końca. Po roku sprzedałem całość w przedziale 75 - 80 zł. Rozsądek nakazuje kupowanie ITM / Briju przy tak dobrych cenach jakie są obecnie. Ja kupuje co kilka dni po małych porcjach gdyż tylko w ten sposób można na giełdzie zarobić. Jeśli ktoś mysli inaczej ma do tego prawo. Ja nikogo do zakupów nie namawiam.
Zbyszek, znowu kłamiesz. Myślałem, że zaakceptowałeś z wcześniejszej naszej dyskusji fakt, że koszty otwarć salonów nie są kosztem bieżącego okresu i nie mają wpływu na wynik. W zdecydowanej większości są aktywowane na bilans i dopiero w przyszłości stopniowo są rozpoznawane jako koszt w formie amortyzacji. Zatowarowanie salonu również nie jest kosztem obniżającym wynik netto. Briju praktycznie nie ma zysku operacyjnego, a tym bardziej netto. Jeśli naganiasz to przyznaję, że jesteś uparty. Jeśli inwestujesz i tu "pro publico bono" dzielisz się swoją "wiedzą" to proszę przestań robić ludziom wodę z mózgu i nie twórz kłamstw.
1) Koszt otwarcia sklepu nowego sklepu rozpoznawany jako amortyzacja w przyszłości? Koszt zatowarowania jako przyszła amortyzacja? O czym Ty piszesz? :D 2) Oczywiście pojęcie kosztu w rachunkowości finansowej oraz pojęcie kosztu w znaczeniu ekonomicznym nie są tożsame. Podobnie inne znaczenie mają koszty w rozumieniu podatkowym. Ja mówię o kosztach ekonomicznych i finansowych - bo chyba zgodzisz się, że to nas właśnie interesuje - czyli na co i ile pieniędzy spółka wydaje i jakie (przyszłe) korzyści z tego osiągnie. Czy może uważasz , że otwarcie nowego salonu nie pociąga za sobą żadnych wydatków oraz nie trzeba go zatowarować? 3) Zatowarowanie oczywiście nie jest kosztem w ujęciu rachunkowym - dopóki produkt nie zostanie sprzedany. Jednakże - jak sam wspomniałeś - wpływa na strukturę bilansu, zwiększając pozycję zapasów. W związku z tym, że spółka musi tę biżuterię najpierw wyprodukować, zapłacić za surowiec, zapłacić pracownikom - zarówno prezes jak i ja przedstawiam to jako koszt w rozumieniu finansowym, a nie rachunkowym. Analizowanie wyłącznie kosztów z RZiS, w oderwaniu od analizy bilansu i całego otoczenia ekonomicznego spółki, jest po prostu błędem w sztuce.. albo manipulacją z Twojej strony. 4) Wzrost wartości wspomnianej wyżej pozycji bilansowej zapasów w sposób bezpośredni przekłada się na wynik finansowy w kolejnych okresach
Podsumowując, koszty o jakich ja mówię i jakie podawał prezes (http://www.dlahandlu.pl/detal/wiadomosci/otwarcie-nowego-salonu-briju-to-koszt-ok-1-mln-zl,37330.html) są kosztami w rozumieniu przepływów finansowych oraz ekonomicznym, ale jak najbardziej realnym i tymi, które nas interesują. Jednakże, jak słusznie (po części) zauważyłeś, wpływają nie tylko na RZiS (czyli wynik netto) ale także na bilans. My jednak nie analizujemy kosztów tylko w rozumieniu rachunkowości finansowej, ponieważ takie postępowanie niewiele mówi o rzeczywistej kondycji analizowanej spółki, a w przypadku Briju wręcz całkowicie wypacza taką analizę. Innymi słowy nie jest dla nas ważne, że spółka nie generuje zysku netto, ale dlaczego go nie generuje. Jeśli jednak uważasz, że spółki "nic nie zarabia" i jest beznadziejna, nikt Cię nie zmusza do inwestowania w nią swoich pieniędzy. :) Ale miło, że wchodzisz na forum, żeby zniechęcać do niej ludzi - mi się to nigdy nie zdarzyło, ale najyraźniej są tacy altruiści na świecie ;)