Dnia 2017-01-26 o godz. 15:50 ~skoczek napisał(a): > Za niedługo przebijamy 3.40 a potem sky is the limit jak to mówił Małysz
Widać, że kupujący chciałby podciągnąć kurs, ale tak najlepiej bez wolumenu i za darmo :) a potem pewnie wysypać, co tam ma... Czy tak się da? Raczej nie na tej spółce. Poza tym emocje, jak zawsze na Peixinie :) na dniach chyba rozpiska dat publikacji raportów, albo i nie... jeśli chodzi o spółkę, która nie ma zarządu, nie ma WZA, o niczym nie informuje, to tak naprawdę niczego na 100% nie można być pewnym.
A ja wam powiem, że to Moska tu miesza. A jak on tu jest to nigdy nikt z was nie zarobi ani grosza. Będzie tak niszczył kurs i dołował waszą psyche że najtwardszy z was pożałuje że kupił choć 1 akcje. To jego styl od lat, po tym jak wgląda wykres poznacie że on tu jest. To jego ulubiona branża i musi was zniszczyć żeby samemu zarobić. Ktoś kiedyś z nim zarobił ? Nie ma takiej opcji !
Jak wzrośnie chociaż tylko 100% to nic się nie stanie. A przecież wszyscy liczymy na to że te wskaźniki będą się poprawiać.
...z września 2013 Plan inwestycyjny Grupy na lata 2013-2015 zakłada znaczące zwiększenie mocy produkcyjnych, aby umożliwić Grupie elastyczną odpowiedź na rosnący popyt na jej produkty. Grupa szacuje, że w wyniku realizacji planu inwestycyjnego będzie mogła ponad trzykrotnie zwiększyć obecne zdolności wytwórcze, aby sprostać nadarzającym się okazjom rynkowym. Całkowita wartość programu inwestycyjnego PEIXIN szacowana jest na 70 mln EUR. ============================== Co prawda jest poślizg ....ale ...?
Ja akumuluje. Zmieniłam pracę i mam wyższa pensje. W Getin dostałam tańsza pożyczkę i stać mnie na kolejne 6000 akcji. Dla Was to śmieszne ale dla mnie to inwestycja zycia
Dnia 2017-01-28 o godz. 16:14 ~Moska napisał(a): > Cena / Zysk 2,10 > > Cena / WK 0,12 > > Jak wzrośnie chociaż tylko 100% to nic się nie stanie. A przecież wszyscy liczymy na to że te wskaźniki będą się poprawiać. > > ...z września 2013 > Plan inwestycyjny Grupy na lata 2013-2015 zakłada znaczące zwiększenie mocy produkcyjnych, aby umożliwić Grupie elastyczną odpowiedź na rosnący popyt na jej produkty. Grupa szacuje, że w wyniku realizacji planu inwestycyjnego będzie mogła ponad trzykrotnie zwiększyć obecne zdolności wytwórcze, aby sprostać nadarzającym się okazjom rynkowym. Całkowita wartość programu inwestycyjnego PEIXIN szacowana jest na 70 mln EUR. > ============================== > Co prawda jest poślizg ....ale ...?
Jak można być tak naiwnym, żeby po 4 latach nadal wierzyć w te bajkowe wizje roztaczane przez Peixin?! A czemu, Moska, nie zacytowałeś fragmentu o planowanych dywidendach? Dlaczego tak wybiórczo cytujesz? Tak, wiem, że po faktycznym fiasku oferty publicznej, spółka musi z czegoś finansować te niby-inwestycje. Nie do końca przekonuje mnie argument, że niby nie mogą skorzystać np. z kredytu bankowego czy emisji obligacji. A dlaczego? Bo te ostatnie trzeba spłacić, a dywidendę można obiecać, a potem się z tego wycofać. Dlaczego o niczym nie informują już? O zaawansowaniu tej niby inwestycji, o realnych perspektywach dywidendowych, o tym, co jest istotne dla wyceny rynkowej. Odpowiedź jest prosta: bo nie widzą już w tym sensu. Chciałbym się mylić, ale wszystkie dotychczasowe działania Peixin na to wskazują. Innymi słowy polscy inwestorzy okazali się nie tacy w ciemię bici, jak zakładano, a ta bajkowa wizja została stworzona tylko po to, aby wyłudzić pieniądze w ofercie publicznej. Peixin zachowuje się tak, jakby wycena rynkowa nie miała dla spółki znaczenia, to absurdalne. Posuwają się w tym "szaleństwie" coraz dalej i dalej przesuwając granice, przykładowo nie informują już o zmianach personalnych, skoro ich nie było, to pewnie i w tym roku WZA nie będzie miało miejsca...
Jeszcze tylko słowo uzupełnienia. Nikt nie wie, jakie tak naprawdę są plany spółki, jakie są (teraz) jej prawdziwe intencje. I to jest powód, dla którego wycena rynkowa jest taka a nie inna.
Całkowicie się zgadzam z twoją opinią,spółka jest głęboko niedoszacowa.
Wskaźniki same mówią za siebie.
Tutaj można będzie trochę na emeryturę odłożyć.
Dnia 2017-01-28 o godz. 21:24 ~nemezis napisał(a):
> Jak można być tak naiwnym, żeby po 4 latach nadal wierzyć w te bajkowe wizje roztaczane przez Peixin?! A czemu, Moska, nie zacytowałeś fragmentu o planowanych dywidendach? Dlaczego tak wybiórczo cytujesz? Tak, wiem, że po faktycznym fiasku oferty publicznej, spółka musi z czegoś finansować te niby-inwestycje. Nie do końca przekonuje mnie argument, że niby nie mogą skorzystać np. z kredytu bankowego czy emisji obligacji. A dlaczego? Bo te ostatnie trzeba spłacić, a dywidendę można obiecać, a potem się z tego wycofać. Dlaczego o niczym nie informują już? O zaawansowaniu tej niby inwestycji, o realnych perspektywach dywidendowych, o tym, co jest istotne dla wyceny rynkowej. Odpowiedź jest prosta: bo nie widzą już w tym sensu. Chciałbym się mylić, ale wszystkie dotychczasowe działania Peixin na to wskazują. Innymi słowy polscy inwestorzy okazali się nie tacy w ciemię bici, jak zakładano, a ta bajkowa wizja została stworzona tylko po to, aby wyłudzić pieniądze w ofercie publicznej. Peixin zachowuje się tak, jakby wycena rynkowa nie miała dla spółki znaczenia, to absurdalne. Posuwają się w tym "szaleństwie" coraz dalej i dalej przesuwając granice, przykładowo nie informują już o zmianach personalnych, skoro ich nie było, to pewnie i w tym roku WZA nie będzie miało miejsca... ---------------------------------------------------------------- Nic nie stoi na przeszkodzie abyś ty zacytował politykę dywidendową. Powiem w skrócie: Peixin zapowiada utrzymanie polityki dywidendowej, a rok 2015 był według nich wyjątkowy. Zobaczymy w maju co Chińczycy planują. Po drugie zobacz sobie rozkład akcji. W rękach prezesa jest ponad 10,5 mln sztuk. W spółkach zależnych 1,5 mln. W obcych rękach jest 1 mln. Gdyby dywidenda była np. 1 zł za akcję najwięcej zarobiłby prezes (10,5 mln zł) i spółki zależne. Dla reszty pozostałby tylko 1 mln zł do wypłaty. Czyli dywidenda poszłaby prawie w całości (poza drobnymi dla innych) do kieszeni prezesa. Zachowuje się on teoretycznie jak właściciel, któremu zależy na dobru firmy, a nie własnej kieszeni. Swoją drogą 90% prezesów polskich spółek oczywiście uchwaliłoby wypłatę dywidendy, która prawie w całości trafiłaby do ich kieszeni. Co do kredytów w Chinach to nie są one takie proste. Każdy kredyt wymaga zastawu (jest to opisane w jednym z raportów, ale ty oczywiście tego nie doczytałeś, bo i po co?). Nie tak jak u nas, że kredyty ponad dziesięciokrotnie (a często i więcej) przewyższają wartość spółki. Z tymi inwestorami też nie jest tak prosto jak ci się wydaje. Spółka zrezygnowała z tzw. animatora. To znaczy stwierdziła, że nie będzie płaciła olbrzymich pieniędzy za napisanie kilku informacji i raportów wyssanych z palca (czyli de facto za nic). W związku z tym jest cicha, niepisana zmowa biur maklerskich. Bojkotu Chińczyków, przy byle okazji rzucanie kłód pod nogi i negatywny pijar. Podobnie było z chińskimi firmami, które wygrały przetarg na budowę dróg. Była zmowa pozostałych firm (które rządziły budową dróg) aby Chińczykom nie sprzedać ani kilograma żwiru, cementu czy asfaltu. W takiej sytuacji każda firma musiałaby upaść i wycofać się z kontraktu. Jak Chińczycy zostali zniszczeni można było dalej "spokojnie" budować drogi jedne z droższych w Europie i na Świecie za 1 kilometr. Inwestorzy Peixin są i to nie tacy w ciemię bici. Nie dają się zastraszyć próbami naganiania na spadki i negatywnymi pseudo analizami. Wycena rynkowa (jak napisałeś) rzeczywiście nie ma dla nich większego znaczenia. Prawdopodobnie prezes mógłby bez wysiłku ogłosić wezwanie do sprzedaży akcji i wyjść z tej śmiesznej giełdy wydając tylko "drobne" pieniądze z kieszeni. Dlaczego jeszcze są? Tego chyba nikt nie potrafi wytłumaczyć. O jakich ty zmianach personalnych piszesz? Właściciel obsadza stanowiska osobami kompetentnymi tak aby było to najkorzystniejsze dla firmy. Reszta tzw akcjonariuszy ma do powiedzenia tyle co plankton. Czego oczekujesz po WZA? Zmiany zarządu? Przejęcia firmy? Przecież tu jest jasne kto rządzi w firmie. WZA dla Chińczyków jest tylko zbędnym kosztem. Dla potrzeb firmy zebranie zarządu prezes sobie może robić co tydzień u siebie w biurze. Wyjdzie taniej, a efekt taki sam.
Dnia 2017-01-29 o godz. 00:30 ~Gregs napisał(a): > Dnia 2017-01-28 o godz. 21:24 ~nemezis napisał(a): > > > Jak można być tak naiwnym, żeby po 4 latach nadal wierzyć w te bajkowe wizje roztaczane przez Peixin?! A czemu, Moska, nie zacytowałeś fragmentu o planowanych dywidendach? Dlaczego tak wybiórczo cytujesz? Tak, wiem, że po faktycznym fiasku oferty publicznej, spółka musi z czegoś finansować te niby-inwestycje. Nie do końca przekonuje mnie argument, że niby nie mogą skorzystać np. z kredytu bankowego czy emisji obligacji. A dlaczego? Bo te ostatnie trzeba spłacić, a dywidendę można obiecać, a potem się z tego wycofać. Dlaczego o niczym nie informują już? O zaawansowaniu tej niby inwestycji, o realnych perspektywach dywidendowych, o tym, co jest istotne dla wyceny rynkowej. Odpowiedź jest prosta: bo nie widzą już w tym sensu. Chciałbym się mylić, ale wszystkie dotychczasowe działania Peixin na to wskazują. Innymi słowy polscy inwestorzy okazali się nie tacy w ciemię bici, jak zakładano, a ta bajkowa wizja została stworzona tylko po to, aby wyłudzić pieniądze w ofercie publicznej. Peixin zachowuje się tak, jakby wycena rynkowa nie miała dla spółki znaczenia, to absurdalne. Posuwają się w tym "szaleństwie" coraz dalej i dalej przesuwając granice, przykładowo nie informują już o zmianach personalnych, skoro ich nie było, to pewnie i w tym roku WZA nie będzie miało miejsca... > ---------------------------------------------------------------- > Nic nie stoi na przeszkodzie abyś ty zacytował politykę dywidendową. Powiem w skrócie: Peixin zapowiada utrzymanie polityki dywidendowej, a rok 2015 był według nich wyjątkowy. Zobaczymy w maju co Chińczycy planują. Po drugie zobacz sobie rozkład akcji. W rękach prezesa jest ponad 10,5 mln sztuk. W spółkach zależnych 1,5 mln. W obcych rękach jest 1 mln. > Gdyby dywidenda była np. 1 zł za akcję najwięcej zarobiłby prezes (10,5 mln zł) i spółki zależne. Dla reszty pozostałby tylko 1 mln zł do wypłaty. Czyli dywidenda poszłaby prawie w całości (poza drobnymi dla innych) do kieszeni prezesa. Zachowuje się on teoretycznie jak właściciel, któremu zależy na dobru firmy, a nie własnej kieszeni. Swoją drogą 90% prezesów polskich spółek oczywiście uchwaliłoby wypłatę dywidendy, która prawie w całości trafiłaby do ich kieszeni. Co do kredytów w Chinach to nie są one takie proste. Każdy kredyt wymaga zastawu (jest to opisane w jednym z raportów, ale ty oczywiście tego nie doczytałeś, bo i po co?). Nie tak jak u nas, że kredyty ponad dziesięciokrotnie (a często i więcej) przewyższają wartość spółki. > Z tymi inwestorami też nie jest tak prosto jak ci się wydaje. Spółka zrezygnowała z tzw. animatora. To znaczy stwierdziła, że nie będzie płaciła olbrzymich pieniędzy za napisanie kilku informacji i raportów wyssanych z palca (czyli de facto za nic). W związku z tym jest cicha, niepisana zmowa biur maklerskich. Bojkotu Chińczyków, przy byle okazji rzucanie kłód pod nogi i negatywny pijar. Podobnie było z chińskimi firmami, które wygrały przetarg na budowę dróg. Była zmowa pozostałych firm (które rządziły budową dróg) aby Chińczykom nie sprzedać ani kilograma żwiru, cementu czy asfaltu. W takiej sytuacji każda firma musiałaby upaść i wycofać się z kontraktu. Jak Chińczycy zostali zniszczeni można było dalej "spokojnie" budować drogi jedne z droższych w Europie i na Świecie za 1 kilometr. > Inwestorzy Peixin są i to nie tacy w ciemię bici. Nie dają się zastraszyć próbami naganiania na spadki i negatywnymi pseudo analizami. Wycena rynkowa (jak napisałeś) rzeczywiście nie ma dla nich większego znaczenia. Prawdopodobnie prezes mógłby bez wysiłku ogłosić wezwanie do sprzedaży akcji i wyjść z tej śmiesznej giełdy wydając tylko "drobne" pieniądze z kieszeni. Dlaczego jeszcze są? Tego chyba nikt nie potrafi wytłumaczyć. O jakich ty zmianach personalnych piszesz? Właściciel obsadza stanowiska osobami kompetentnymi tak aby było to najkorzystniejsze dla firmy. Reszta tzw akcjonariuszy ma do powiedzenia tyle co plankton. Czego oczekujesz po WZA? Zmiany zarządu? Przejęcia firmy? Przecież tu jest jasne kto rządzi w firmie. WZA dla Chińczyków jest tylko zbędnym kosztem. Dla potrzeb firmy zebranie zarządu prezes sobie może robić co tydzień u siebie w biurze. Wyjdzie taniej, a efekt taki sam. >
O czym ty piszesz? Proponuję, żebyś kilka razy przeczytał to, co wypociłeś, a potem puknął się w czoło. W ten sposób każdą, nawet najbardziej absurdalną, sytuację da się "nagiąć" do naszych wizji. Odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumiesz np. jaką rolę pełni animator emitenta, tak na marginesie: to był jeden z pierwszych sygnałów (mam na myśli rezygnację z animatora), że z tą spółką jest coś nie tak. Wcześniejszym sygnałem była sama emisja (udało im się zebrać swój wówczas miesięczny zysk, a mimo to nie zrezygnowali z IPO, tylko nie pisz elaboratu dlaczego tak się stało, bo wszyscy to wiemy). Powiem tak: w najlepszym razie oni nie wiedzą, jak się buduje wartość rynkową, i nie chcą de facto rozwijać się przez giełdę, ale w takim razie jeszcze raz: po co na nią w ogóle wchodzili?
"O czym ty piszesz? Proponuję, żebyś kilka razy przeczytał to, co wypociłeś, a potem puknął się w czoło."
O tym samym co ty. Proponuję tobie zrobić to samo (puknąć się w czoło). Z twojego wypoconego elaboratu wynika tylko, że nie ma zarządu, WZA i komunikatów. Otóż zarząd jest i pewnie ma się dobrze. Raport są ogłaszane regularnie (zgodnie z prawem). Jak chcesz coś więcej wiedzieć, to jedź do Chin. Jak napisałem przy takim rozkładzie akcji WZA nic by nie wniosło, poza stratą czasu i pieniędzy. Dywidenda (mam nadzieję, że będzie) i tak głównie trafi do kieszeni prezesa.
"Odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumiesz np. jaką rolę pełni animator emitenta, tak na marginesie: to był jeden z pierwszych sygnałów (mam na myśli rezygnację z animatora), że z tą spółką jest coś nie tak."
Twoje wrażenie jest złudne. Animator nie spełnił oczekiwań Spółki przy emisji dodatkowej (ale pieniądze wziął). Dlaczego tak się stało, że nie było chętnych do objęcia akcji nie będę pisał, bo to byłby zbyt długi wywód. Czy ze Spółką jest coś nie tak? Czy z naszą giełdą i nadzorem finansowym? (afer i przekrętów jest tyle, że obdzielić można kilka większych giełd od naszego grajdołu).
"Powiem tak: w najlepszym razie oni nie wiedzą, jak się buduje wartość rynkową, i nie chcą de facto rozwijać się przez giełdę, ale w takim razie jeszcze raz: po co na nią w ogóle wchodzili?"
Tu się z tobą zgodzę. Nie wiedzą jak się buduje "wartość rynkową" na naszej giełdzie. Na pewno powinni iść po lekcje do Petrolinvest (długów po uszy, wydobycie zerowe, a "wartość rynkowa" rośnie), Hawe, Msxresour, Gant (oszukiwali akcjonariuszy, a pieniądze "wyparowały" do rajów podatkowych). Jest jeszcze wiele spółek, które mogłyby "nauczyć" Peixin jak podnosi się wartość rynkową. Co do pytania, po co wchodzili? Tego chyba nikt nie wie. Może myśleli, że na naszej giełdzie liczy się wartość, zysk i brak zadłużenia przedsiębiorstwa a nie kłamanie i tworzenie fałszywych nadziei u inwestorów? I w tym momencie mocno się zawiedli. Dlaczego jeszcze są? Tego nie wiem. Może liczą na normalizację naszego rynku? Ja na ich miejscu już dawno bym opuścił ten zaściankowy grajdoł zwanym szumni Giełdą. Ale najlepiej jest zapytać ich samych.