Halicki powiedział " że choć oficjalny, zagraniczny debiut Braster będzie miał dopiero za miesiąc na targach w Düsseldorfie, to już dzisiaj zgłaszają się firmy zainteresowane współpracą lub dystrybucją polskiego wynalazku".
Zastanawia mnie jak on to powinien rozegrać, już teraz podpisywać umowy czy poczekać na targi w Dusseldorfie i prawdopodobnie na następne, raczej korzystniejsze propozycje współpracy?
Ktoś ma jakieś pomysły, coś sensownego do powiedzenia?
Zawsze to jakiś przypływ gotówki do firmy, ale Braster ma hajsu wystarczająco do czasu wejścia do USA.
Ciekawe czy cena na Zachodzie będzie proporcjonalna do zarobków czyli bliżej 500-900 euro niz 900 złotych. Tak zapowiadał Halicki i stąd chyba te obowiązkowe podawanie danych przy zakupach, żeby dostosować cenę do kraju.
Uwagi, ze to ściema prezesa proszę sobie oszczędzić, bo Halicki to bardzo słowny facet i jak dotąd z wszystkiego się wywiązywał co obiecał.
Wiem kto ma dobry pomysl - HALICKI. Z tym, ze raczej nie podzieli sie tym z nami, przeczytamy oficjalne komunikaty w odpowiednim czasie. Ja czekam wyluzowany :)
Na dla mnie Halicki "Miszczu" jest, jak do tej pory. Bardzo mi się podoba jak prowadzi Brastera.
Ale z drugiej strony jakby jakaś sieć czy firma zagraniczna chciałaby sprzedawać Brastera jako prezent na świeta, a przy okazji okazji korzystając z wyłączności na Brastera, wypromować i siebie("Tylko u nas"), to trzeba by umowę podpisać teraz a nie pod koniec listopada. :)
Ale zastanów się tylko. Skoro chcieli w przyszłym roku wyjść poza Polskę, targi w listopadzie. Zanim uzgodnią szczegóły współpracy, dystrybucji, podpiszą umowy, prawnicy ile czasu muszą wszystko przygotować to będzie np luty. Jeżeli na konferencji pojawią się konkrety to akurat wejdzie to w życie w przyszłym roku. Z kim mają podpisać wcześniej, przecież na tych targach będą głównie promować urządzenie to wtedy podczas tych dni mogą znaleźc kupców. I wtedy podaadzą w grudniu szczegóły ekspansji zagranicznej mając już przygotowane wstępnie umowy np z niemcami czy holandią.
Halicki pisze, ze juz przychodzą i chcą współpracować. A co zrobić jak JUŻ zgłaszają się firmy, o których docelowo myślał Halicki? Podpisywać czy czekać? Albo jak firma chce koniecznie podpisać teraz, bo boi się , ze po targach może być więcej chętnych z jej kraju i daje dobre warunki?
Takie NN zażądało wyłączności, ja się pytam po co? :) Koniec roku, odnawianie polis?
Tak przy okazji - napisz niejakiemu "Marek__B" na parkiecie, zeby KONIECZNIE JUTRO Z SAMEGO RANA zadzwonil do Brastera i powiedzial im, ze zle prowadza ten projekt, a on sie zna i im pomoze. Kazda godzina jest cenna, nie zapomnij mu tego napisac, niech chlop dzwoni, uratuje nasze pieniadze :)
Ja piernicze, tacy ludzie maja PRAWA WYBORCZE - to dopiero jest przerazajace!
To wynajęty menager, dostający akcje za wykonane zadania, który okazał się niesamowicie skuteczny jak do tej pory. Facet wydaje się uczciwy i nie rzucający słów na wiatr, wręcz ostrożny w swoich deklaracjach.
Co do trudności w negocjacjach to nie widzę żadnych:
"My wam sprzedajemy Brasterka za 600 euro, wy go pchacie za 895 euro. Wy zajmujecie się dystrybucją i reklama, my oprogramowaniem w waszym języku, aplikacją idoktorkiem mówiacym po waszemu. Koszty serwisu po połowie. Macie wyłączność na Brastera w waszym kraju na rok, pod warunkiem, ze zamówicie 20tys sztuk do końca października." :)))
Żartowałem oczywiście. Ale co zrobić jak jakaś firma bedzie chciała sprzedawać Brastera pod święta i będzie chciał juz teraz podpisywać umowę? Takie niedzielne dywagacje :)
Przecież tak będzie, tylko teraz czy on będzie chciał oddać tanio firmę, czy dogada się z funduszami, rozwinie firmę i potem razem z TFI opchnie działającą spółkę za dużo wyższą gotówkę? Uważasz, że to leszcz i nie wie co robi? :)
Widzisz, akurat fundusze na wezwaniu nie zarobią tyle co on może. On ma lepsze asy w rękawie. Dlatego akurat funduszom jak już zależy aby cena w wezwaniu była duża, a osiągną to tylko poprzez rozwój firmy.