Po prostu ta spółka od początku była źle zarządzana, bo miała za dużo współwłaścicieli i żaden z nich nie traktował jej jak swojego własnego przedsiębiorstwa, któremu buduje się wartość i o które się dba. Była po prostu bezczelnie rozkradana, miała rozbuchane koszty, bo każdy chciał mieć coś z tego dla siebie. Jak jest wspólne to jest niczyje. A wypracowywane marże nie były w stanie tego zrekompensować, tym bardziej, że w bardzo małym stopniu finansowali się kapitałem własnym i dodatkowe odsetki pożerały i tak małe zyski To przykre, ale żyli na kredyt i ponad stan na koszt spółki i akcjonariuszy. A co jest teraz? Wszystko wyszło czkawką po 2011 roku i sam Prezes Brodowski chyba się nie spodziewał takiego bagna. Ale wygląda na to, że najgorsze trupy już wypadły i szafa jest pusta, wiadomo - odpisy musiały być zaksięgowane, więc wyniki księgowe na pierwszy rzut oka to tragedia. Ale patrząc na przepływy widać, że nie jest beznadziejnie. Ściągają co się da, podwyższają kapitał w Zawiszy, coś tam się in plus dzieje. Jest ponadto do wzięcia miejsce na giełdzie, są do wykorzystania podatkowe straty z lat ubiegłych, nie zaprezentowane w bilansie z powodu braku dochodu, jest całkiem realny biznesplan na Zawiszę, rozmowy trwają, zapewne nie są łatwe, brakuje na początek układu, zatowarowania, może jakiegoś sensownego inwestora i tej pierwszej iskry do zapłonu.
Moim zdaniem nawet można poczekać na taki scenariusz, ale każdy ma prawo mieć swoją opinię, włącznie z niejakim hurtem-detalem, Q7, Panamerą itd.... Kto się nie boi ryzyka i szuka informacji ten może i kupuje. Ale kto nie wierzy w odwrócenie trendu niech sprzedaje.
Moim zdaniem Brodowski nie ma za bardzo wyjścia i musi wyprowadzić firmę z dołka. Czy w niej dalej zostanie - nie wiadomo, ale taki kurs zapewne też i jego nie zadowala. Aby kurs był wyższy musi więc pokazać efekty, a skoro teraz nikt w ten sukces nie wierzy, to tym bardziej jeśli by nastąpił to będzie wielkie zaskoczenie?