Najważniejsze na rynku to nie poddawać się emocjom. W mojej ocenie sytuacja fundamentalna PKP Cargo nie ulega zmianie. Członkowie rady nadzorczej kupują. Cena wydaje się atrakcyjna.
Zwróćcie jednak uwagę na aktywność manipulatorów. Moja podszywka, to raz. Qgen i jego teorie rodem z psychiatryka - dwa. Ale pojawia się kolejny manipulant, czyli Jacek. Ten, kto trwa na forum dłużej, słyszał już wiele jego bajek - dyrdymały o związkach ze "służbami", o tym, że jest tu moderatorem, ostatnio - że ma związki z branżą kolejową. Kiedy przeczytałem te jego wymysły o "sztucznej inteligencji", omal nie wpadłem do basenu w Monte Carlo. Przecież to jest jak z komedii, jak z Barei, dobrze, że NASA nie zaangażował do swoich "analiz". Znając jego bajeczki, na pewno ma w NASA znajomości i był tam głównym strategiem, bez niego nikt dzisiaj nie lata w kosmos ; )
Wszyscy ci fantaści uaktywniają się na spadkowych sesjach. Rok temu było to samo, spadki na niskie 13 zł. Duzi gracze wykorzystują okazję do zrobienia strat księgowych na koniec roku. Trolle skaczą z zachwytu, widząc potwierdzenie swoich dyrdymałów. Po 2 miesiącach nikt nie pamięta o panice, poza tymi, którzy stracili akcje.
To nie jest rekomendacja i nie mam na swoich usługach ani służb, ani "sztucznej inteligencji", w Nasa mnie nie znają, bo to za mali gracze, zarobiłem jednak kupę kasy na takich panikach - i to moja trzeźwa ocena sytuacji. Bardzo współczuję osobom chorym psychicznie... ale żeby traktować ich jako doradców inwestycyjnych... nie, tak szalony to nawet ja nie jestem!
My, ludzie z kasą, mamy czas. Możemy spokojnie ładować i czekać na wyższy kurs, jednocześnie pławiąc się w basenie w Monte Carlo. Takie życie, niestety. Ale że mam w sobie wiele zrozumienia dla prekariatu, odsłaniam kulisy swojej strategii... czasami :)))
to już nie tylko mali wyrzucają
coś wisi w powietrzu
spokojnie patrzę z boku
pewnie opcja będzie konwersja zadłużenia na akcje po jakiejś śmiesznej cenie
Powtórzę: zanim zaczniecie panikować, otwórzcie wykres. Rok temu w pierwszej połowie grudnia było to samo. Nie udało się wywołać aż takiej paniki, ale kurs zjechał na niskie 13 zł. A już w lutym było 18 zł.
Przypadek? Może przypadek, a może koniec roku i robienie straty księgowej. Sęk w tym, że ja nie wierzę w przypadki.
No i co, leszcze? Mówiłem, błagałem, prosiłem, żeby nie oddawać w dołku. Sam załadowałem się po uszy. Pan Black jak zawsze ograł rynek. Te pałace w Monte Carlo, serio, nie biorą się z przypadku :))
Aha, jeszcze jedno. Gdzie dzisiaj jest Jacek z Grochowa i wypociny z chata GPT? Schował się do mysiej dziury po tym, gdy elaboraty o spadku na 7 zł, przechwałki, rzekoma "gra na spadki", nie wspominając o upadku spółki, okazały się kompletnymi dyrdymałami. Tak kończą trolle. Za jakiś czas pojawi się ponownie i będzie udawał, że nic się nie wydarzyło i niczego takiego nie pisał.
Qgena i jego pisowskie teorie spiskowe pomijam, bo jestem pełen współczucia dla osób w kryzysie psychicznym.