Prezes Lesław ma 90 lat i dlatego jego kadancja może się skończyć z dnia na dzień z przyczyn naturalnych. Jego żona Ela, która jest głową rodzinnego interesu, ma 70 lat i kilkanaści spółek na głowie. Jacuś Robercik, syn Lesława z pierwszego małżeństwa okazał się matołem, więc go Ela z Lesławem wykopali. Na placu boju został syn Eli i Lesława Tomuś. Wygląda jednak na to, że Miasteczko Siewierz gówno go interesuje. Dlatego rodzina postanowiła jak najszybciej spieniężyć Projekt Miasteczko. Kadencja Lesława ma trwać do WZA w 2026/ o ile dożyje/. Do końca tego roku Miasteczko powinno być sprzedane.
Największym zagrożeniem dla Alty był jej poprzedni prezes, a zwłaszcza jego kretyńskie wizje i wynikające z nich ograniczenia dla potencjalnych inwestorów. Robercik doił tę spółkę od samego początku i zamierzał to robić do końca swoich dni. Macocha Ela się wkurzyła i go wywaliła. Bez tego balastu tereny Miasteczka są teraz o wiele więcej warte dla potencjalnych inwestorów. Podejrzewam, że bez względu na to kto jego kupi, warunkiem wyjściowym było pozbycie się wizjera Jacusia. Nie wiem jaka będzie cena. Z całą pewnością nie może to być cena obecna, bo to jest cena skrajnie niegodziwa. 160 ha pod tory dla CPK wyceniono z grubsza na 400 mln.
Wszystko ok gdyby nie to że TFI to jednak poważny fundusz i nie sądzę aby nie chciał zarobić. A bajki o rychłej sprzedaży to już latami słyszymy zaraz obok dywidendy i skupu akcji. Historyczną bańkę na rynku nieruchomości też nie wykorzystali do sprzedaży.
Tak że na razie obstawiam bujanie się w tych okolicach aczkolwiek jak wy trzymam kciuki.
I właśnie o te wszystkie zmarnowane lata tutaj chodzi. Gdyby reszcie rodziny Moritzów ta sytuacja odpowiadała, to nie wywalaliby Robercika i to w trybie skrajnie doraźnym. Prezesowi Lesławowi ta ziemia do niczego nie jest już potrzebna, no chyba że chce tam urządzić dla siebie największy prywatny cmentarz na świecie. Macocha Ela też nie jest pierwszej, ani nawet drugiej młodości więc dla niej też długoterminowa inwestycja nie ma żadnego sensu. Jedynym sukcesorem wszystkich biznesów rodziny Moritzów jest syn Eli i Lesława Tomuś. Lecz on też nie jest zainteresowany siedzeniem na śląskim zadupiu. On ma zupełnie inne zainteresowania. A jeśli chodzi o TFI, to fakt, że kiedyś zapłacili Moritzom po 20 zl za akcje, które teraz sprzedają po 1,6 jest najlepszym świadectwem ich niekompetencji.