Przyjrzyj się władzom tych spółek, to zobaczysz o czym mówię. Pani Prezes Alchemii nie ma pojęcia co się dzieje w jej spółkach i twierdzę, że broni swojej posady za określone pieniądze i nic więcej. Wszelkie zmiany są chaotyczne i dostosowane pod myślenie p.Karkosika (Panie Prezesie, zrobiłam to i to, zwolniłam 50-60% załogi, zatrudniłam firmy audytowe do określenia zapotrzebowania na ludzi, zmieniam schematy organizacyjne, także będą wg najnowszych trendów w Europie a może i na świecie, co jeszcze mogę dla Pana zrobić żeby się pensji nie pozbawiać?) Swoją drogą dziwię się, że p. Karkosik nie zatrudnił do tej pory menagera z prawdziwego zdarzenia i z wyższej półki, żeby uzdrowić swoje spółki, tylko trzyma się tych babek , których pomysły powodują ogólny śmiech na sali (Londyn, wrzesień 2009 - Mittal Steel; panie Karkosik, bądźmy poważni, nikt z grupy MIttala nie będzie negocjował żadnych umów z panią W-H - to są hindusi nie mają w zwyczaju rozmawiać z kobietami; im wcześniej pan sobie z tego sprawę zdasz tym lepiej dla pana. I niech pana nie zwodzą jej komentarze, że nie ma partnerów do rozmów. To akurat jest prawda - nie ma partnerów bo nikt z nią nie będzie rozmawiał.)
I jeszcze teraz żeś pan wstawił do Bankowej panią D. na prezesa. Wszyscy wiemy, że chciała panu pomóc w Jedności ale wredny Minister Skarbu z podsyceniem Maxa Aichera zablokował tą transakcję. Nie będziemy dalecy od prawdy jak powiemy, że między innymi za to pani D. dostała Bankową.
Cała Alchemia jej nienawidzi ale ona ma u pana plecy. Ale znów Mittal nie chce za bardzo z nią gadać (vide spotkanie na lotnisku w Pyrzowicach gdzie została potraktowana przez Menagera Mittala z tzw. buta), czyli dokładnie tak, jak Pan kiedyś zostałeś potraktowany w Gazpromie - mam nadzieję, że Pan wie o czym mówię bo to musiało być przykre (jak przylecieliście prywatną awionetką i nikt was nie chciał przyjąć w Gazpromie, po prostu zamknięte bramki - a ja wiem znacznie więcej, ale zamilczę.)
Byłoby podobno jeszcze bardzier super gdyby nowa Pani Prezes w HB mogła podejmować jakieś decyzje... razem z tzw. Członkiem Zarządu. Niestety podjęcie decyzji w najprostszej sprawie zajmuje im przynajmniej tydzień, tacy są wystraszeni (konsultacje?przeliczenia? Warszawa?Toruń?). Rynek zaczyna mówić, że Bankowa na najprostszą sprawę potrzebuje tydzień! na decyzję z Zarządu?! CZy to troszkę nie za dużo?
Powiem tak: Panie K. - byłem jednym z ponad dwustu doradców/analityków na szkoleniu pana B w USA (tego pana z którym pan bezskutecznie się próbował spotkać...) i bardzo pobieżnie patrząc w papiery jest niedobrze. Bardzo niedobrze.
Huta Batory jeszcze jako tako, Kuźnia Batory leży bez zamówień (panie K., wiesz pan o tym czy pana kantują jak zwykle? W miarę nowy nabytek czyli Huta Bankowa też cienko przędzie ze względu na kryzys w branży kolejowej (ale odbije się w ciągu roku lub dwóch bo ma jeszcze pierścienie do zaoferowania).
Jestem pewien ,że Kark ma w dupie nasze komentarze i tego nie przeczyta.Fakt,że kobiety pod płaszczykiem równouprawnienia,wciskają swoje pi....... wszędzie tam gdzie ciepło i gdzie na nich można siedzieć.Nie widać ich jakoś przy układaniu kostki brukowej,na budowach dróg itd.We łbach raczej myślenie w stylu M jak miłość i ten inny tasiemiec,stąd do biznesu wolne myślenie,na bezradność płacz,a podjęcie decyzji w ocenie mojej żony,zawsze spóżnione i złe.
A może jest tak, że K. to robi specjalnie żeby podbić cenę sprzedaży (poza giełdowej). Z tego co wiem, to ma sznurek na szyi z pewnego zachodniego funduszu (coś a'la Provident tylko znacznie poważniesza sprawa). Może musi się pozbywać aktywów pod czyimś naciskiem i jego reguła 'za 100% kupuję, za min. 200% sprzedaję' poszła się je..ać bo chłopaki chcą mu zrobić z dupy jesień średniowiecza aż kasy nie odda? Być może dlatego zatrudnił taką fachową siłę w Bankowej żeby to wszystko rozjebać i pokazać, że nie jest nic warte? Może się broni w ten sposób? I jest to cwaniactwo niezłe, bo gość dobrze kombinuje, niestety na poziomie cinkciarza (dać 100 a zarobić 200), ale rynek tego nie łyknie i tu się pan businessman z miasta Torunia zdziwi bo w latach 90 tak się dało zrobić, ale teraz już nie koniecznie. Może dlatego gada ustami swoich ludzi o koncernie rurowym, jeszcze na wdechu ale tego coraz bardziej brakuje- kadry, inwestycji and so on. A może nie miał pojęcia w co się pakuje? Może myślał, że zakłady będą zyski przynosić bez inwestycji a kadrę może zgnoić za 1500 miesięcznie? A może wszystkie swoje spółki wykończy tak jak Elanę Toruń?... A może dlatego przerzucił się na róże bo już nie panuje nad tym wszystkim i to się w szwach rozłazi? Być może....?
A może sam już nie wie co robić?
Nie jestem przeciwnikiem ani wrogiem pana Romana, wręcz przeciwnie, uważam, że do pewnego momentu był sprawnym biznesmenem i inwestorem, ale od momentu kiedy zaczął się ogólnoświatowy kryzys pan Roman stracił głowę i zawiódł mnie swoimi decyzjami bo są kompletnie nietrafione. Wierząc ślepo p. Markowi, p. Jarkowi, p. K i p.D. nie zajdzie pan daleko bo oni/one są zainteresowani podtrzymaniem swoich stanowisk i kasą. Wszelkie zmiany, które robią w spólkach są kosmetyczne i robione tylko po to aby pozornie panu pokazać, że 'coś tam zmieniamy aby było lepiej'. Nie będzie lepiej jak nie będzie zamówień i żadna zmiana struktury czegokolwiek nie pomoże. Po prostu na rynku nie ma zamówień. To jest tak proste, że analfabeta by to zrozumiał a pana prezesi/prezeski nie chcą tego zrozumieć. BYć może się powtarzam, ale p.K. nic nie mogła załatwić z Polskim Oddziałem Mittala więc wymyśliła sobie, że ludzie są tam niekompetentni i chciałaby rozmawiać z kimś z Londynu. Panie K. - kto z Londynu będzie rozmawiał z p. K z Polski? Nikt bo oni nie mają czasu na pierdoły. Oni takich spółek jak alchemia mają przynajmniej 300 i jakby się z każdą chcieli spotkać to by im brakło czasu na prawdziwy biznes (no offence). I nie daj se pan zamydlić oczu, że p.K. spotka się z kimś w Londynie bo to będzie najwyżej premier (były zresztą) Marcinkiewicz z Isabel. Wiem, że wyobrażenia są czasem większe od rzeczywistości ale spróbujmy patrzeć na to trzeźwo. Może pan miałby szanse spotkać się z p.Mittalem choć też oceniam to mało entuzjastycznie.
I jeszcze trochę o inwestycjach:
(można to wyczytać w każdej książce o ekonomii, których - wierzę - przeczytał pan tysiące (sądząc po wywiadzie o różach):
Bez inwestycji wszystko leży bo konkurenci się oddalają w kosmicznym tempie nie do odrobienia. To chyba jest na pierwszej stronie każdej książki.
W branży (dzięki uprzejmości znajomych) już krąży opinia, że firmami p.K. nie ma się co przejmować bo tam się oszczędza na wszystkim i i tak nie będzie inwestycji bo cały zysk jest zabierany do Warszawy/Torunia, więc są na równi pochyłej. Legendami miejskimi są już komentarze, że z każdej firmy musisz pan mieć po pareset tysięcy około 3 po południu bo jest dogrywka na GPW - czy to prawda, nie wiem.
(A w czasach kryzysu pana czarodziejska maksyma 'połowę zysku w inwestycję' się niestety nie sprawdza bo nie ma zysku. Kluczowym zagadnieniem tutaj jest sprawa finansowania zakładów podczas niedoboru cashu na finansowanie działalności operacyjnej a w tym wypadku pana firmy pozostają zazwyczaj na lodzie).
Jest pan inwestorem giełdowym i szanuję pana wybory i decyzje (choć niektóre podejmowane za pomocą pana M. są kompletnie nietrafione). Spółki które pan kupił możnaby przekształcić w żyłę złota z zachowaniem pewnych zasad: cierpliwość, rozpoznanie, lekka restrukturyzacja a przede wszystkim: analiza fundamentalna a nie techniczna (O! Boże Chorwacja kiedy pan byłeś z panem M. w Splicie - co nie oznacza, że dziś pan. Sz. nie musiałby tego sprzedawać - cierpliwości!!!)
Dobrze piszesz, widac że znasz sprawy. Podobnie jest w innych spółkach. Zwłaszcza teraz nie są w stanie zarobic na Warszawę i Kikoł. A jest to worek bez dna. Romek może sobie jeszcze trochę na giełdzie pomieszac, PR mu załatwi pani E.B. i trochę drobnych zebrac. Holdingiem rządzi dwór, Roman większości nie wywali, nowi managerowie nie stoją za drzwiami. Od kiedy i w jaki sposób wywalił Masiuka pali się czerwone dla poważnych zarządzających. Teraz to już chyba Portugalia i willa po sąsiedzku z panami S. z Bydgoszczy. W gruncie rzeczy obecnie smutna postac. A mógł byc wielki na długo